ŻYCZENIA POWODZENIA! RICH EIERSTEDT (1954-2010):

Rich Eierstedt.

Jody Weisel

Bycie przyjacielem nie zawsze jest łatwe i po mojej 35-letniej przyjaźni z Richiem Eierstedtem nie sądzę, żebym kiedykolwiek go w pełni zrozumiał. Może nie byłem przygotowany do radzenia sobie z diabłami, które zdawały się nękać tę cudownie miłą i opiekuńczą osobę.

Moje pierwsze doświadczenia z Richiem Eierstedtem (wymawiane Air-Stett) były dawno temu. Rich został wybrany z paczki w Saddleback Park, aby dołączyć do Marty Smith, Bruce McDougal, Gaylon Mosier, Rex Staten, Marty Tripes, Gary Jones i DeWayne Jones w pierwszym oficjalnym zespole motocrossowym Hondy. Był jedną z pierwszych generacji motocyklistów motocrossowych pierwszej generacji i doskonale pasował do tej roli. Rich był przystojny, zawsze uśmiechnięty i miał styl jazdy bez wysiłku, który sprawił, że pomyślałeś, że nie jedzie szybko - ale był.

Rich był tym, na czym polegała eksplozja motocrossu w latach 1970. Jego pierwszym motocyklem był minibike Rupp w 1964 roku. Przeszedł przez serię rowerów płoci, które albo kupił za pieniądze za pracę w niepełnym wymiarze godzin, albo jego rodzice dla niego. Zaczął ścigać się na Greeves Challenger, który był rowerem treningowym Jima Wilsona. Poradził sobie tak dobrze, że został przeniesiony do klasy Pro w ciągu pierwszych pięciu wyścigów. Najważniejszym momentem dla Richa było zdobycie Pentona 125 jako nagrody w serii wyścigów. Sprzedał Pentona i wykorzystał pieniądze na zakup Maico. Reszta jest historią. Eierstedt i bliski przyjaciel Gaylon Mosier posiadali SoCal na tych Maicos. Poradzili sobie tak dobrze, że obaj dostali zaproszenie do dołączenia do zespołu Hondy w 1973 roku.

Zespół Honda: Marty Smith (1), Pierre Karsmakers (8), Rich Eierstedt (94) i Tommy Croft (21).

Zawsze żartowałem Richowi z jego norweskiego nazwiska i biorąc pod uwagę, że moje niemieckie nazwisko jest równie trudne do wymówienia… zawsze z wielką przyjemnością powiedziałby, że jego imię jest jak piosenka dla dzieci „Old MacDonald's Farm”. Następnie śpiewał: „Ee-i-ee-i-oh!” Po tym wydarzeniu nikt nie mógł zapomnieć nazwiska Richa e, a następnie i a potem jeszcze jeden e.

Podczas swojej kariery w drużynie Hondy, drużynie Bultaco, drużynie Harley-Davidson i drużynie Can-Am, Rich wygrał dwa supercrosy o pojemności 500 cm1976 (Houston i Pontiac w 1975 r.), Zajął trzecie miejsce w Mistrzostwach Supercross AMA w 1976 r. I zajął dziesięć czołowych miejsc w Mistrzostwach AMA w 1977 (Honda), 1978 (Bultaco) i 1975 (Can-Am)? oraz w serii Supercross w 1978 i 250. Rich był najbardziej znany jako wynajęty pistolet klasy Trans-AMA Support. Wygrał klasę wsparcia Trans-AMA o pojemności 1973 cm1976 w XNUMX i XNUMX roku.

Następnie, w tajemniczy sposób, Rich odszedł z zespołu Can-Am w połowie drugiej połowy sezonu 1979. Rich jest jednym z niewielu profesjonalnych kierowców, którzy porzucili fabryczną jazdę w środku serii wyścigów. Rich miał sekret… nie sekret swojej rodziny lub przyszłej byłej żony, ale sekret motocrossowego świata - był alkoholikiem.

Osobiste problemy Richa poza torem pochłonęły jego energię do profesjonalnych wyścigów motocrossowych. Rich w większości zniknął ze sceny motocrossowej przez następne 17 lat. Utrzymywaliśmy kontakt, ale utrzymywanie kontaktu z Richem zawsze było sprawą typu „dotknij i idź”. Kiedy Rich pił, włożył to w ten sam wysiłek, co na torze wyścigowym - 100 procent. A kiedy pił, był nastrojowy, trudny i miał obsesję. Smutno mi było widzieć i wstydzę się powiedzieć, że oprócz sporadycznych połączeń telefonicznych w latach 1979–1994 uważałem Richa Eierstedta za przegraną sprawę.

Tak wyglądał Rich (i każdy inny motocrosser w Ameryce) w 1973 roku.

O dziwo, w 1994 roku, zaraz po tym, jak Rich skończył 40 lat, zadzwonił i długo rozmawialiśmy. Moja rada była daleka od mędrca, ale powiedziałem mu, że najlepsze czasy w jego życiu były na motocyklu… i że jeśli będzie chciał się ścigać, dam mu rowery, części, sprzęt i moje pełne wsparcie. Zaskoczył mnie, pokazując się w weekend Mammoth Mountain Vet na wypożyczonym rowerze i wygrywając. Od tego momentu, poprzez poważne wzloty i upadki, starałem się utrzymać Richa na prostym i wąskim. Nie jestem alkoholikiem i tak naprawdę Rich nie potrzebował go, ponieważ w 1994 roku, kiedy powrócił do sportu, który kochał jako dziecko, pracował jako doradca w zakładzie leczenia alkoholu. Bogaci znali alkoholizm z obu stron. Chciałem pomóc mojemu staremu przyjacielowi w jedyny znany mi sposób - motocross. Powiedziałem mu, że tak długo, jak dzwonił do mnie w każdy piątek i pojawiał się na wyścigach w weekendy, robiłbym wszystko, co w mojej mocy, aby dać mu ujście energii i wypędzić demony.

Dla 12 lat MXA wspierał wyścigi Richa Eierstedta. Wykorzystywaliśmy go jako kierowcę testowego i uwzględnialiśmy go we wszystkim, co robiliśmy i w każdym wyścigu, na który pojechaliśmy (nawet zabraliśmy go do Szwecji na szwedzko-amerykańską serię weterynarzy z Thorliefem Hansenem, Gary Jones, Lars Larsson i Alan Olson). Rich był wciąż niezwykle utalentowany i równie przyjazny, uśmiechnięty i beztroski, jak w wieku 17 lat. Ale potrafił też być rozdrażniony, nastrojowy, mroczny i paranoiczny. Jak na takiego spokojnego faceta był niesamowicie surowy. Jeśli nie dostał dziury, był zły. Jeśli zajął drugie miejsce w klasyfikacji ogólnej, był wściekły. Jeśli miał problemy na torze, zawsze była to wina kogoś innego. Przez 35 lat, kiedy go znałem, Rich był mylącym zestawieniem mężczyzny / dziecka.

Bogaty podczas 12-letniego stażu jako kolarz testowy MXA. Tęsknimy za nim.

Ale mimo wszystko nadal był alkoholikiem - czy pił, czy nie ... wiedział, że zawsze będzie go nawiedzać pragnienie ukrycia bólu. Z biegiem czasu, w niemal regularnych odstępach czasu, Rich wypadł z wagonu. Często miał powody, które były zrozumiałe, takie jak samobójstwo tego ojca, a później śmierć matki. Czasami bez wyraźnego powodu zamieniałby się w parking w sklepie monopolowym i kupował butelkę.

Zawsze wiedziałem, kiedy Rich pije, bo nie zadzwoni do mnie w piątek. Minęły tygodnie, a potem w końcu zadzwonił telefon i zabrzmiałby Rich. Będzie przepraszał, żałowałby i twierdził, że nigdy nie wypije kolejnego drinka. I był wierny swojemu słowu (przez następne osiem lub dziewięć miesięcy). Kiedy przybył na tor po raz pierwszy po giętarce, wyglądał jak pusta, słaba i wyczerpana osoba. Przerażające było to, co napój robi z ludzkim ciałem i duchem. Nie było moim zadaniem oceniać jego działania, ale wspierać go w tym, co kochał. Byłem zdziwiony, dlaczego przyjaźń aktywnej grupy kierowców i areny, aby pokazać swoje bogate talenty, nie była wystarczająca dla Richa, ale nie była. I chociaż trudno mi o tych wydarzeniach zapomnieć, zawsze wolałem pamiętać dobre czasy Richa i mnie.

Ostatni wyścig Richa był dla mnie bardzo dziwnym doświadczeniem. Przyjechałem z pierwszego moto i Rich, który był obok mnie na linii startowej, zniknął. Zjechał z toru w połowie wyścigu, rozebrał się i odjechał (tak jak w 1979 roku). Zapytałem jego przyjaciela Briana Martina, który znał Richa od liceum, dokąd Rich poszedł. Brian powiedział: „Zjechał z toru, ponieważ biegł trzeci i twierdził, że nie zamierza tak jeździć. Wsiadł do ciężarówki i odjechał.

To był koniec. Och, od czasu do czasu dostałem e-maila od Richa. Zawsze dawałem mu bilety na zawody AMA Nationals i USGP, a nawet widziałem go raz w tym roku, kiedy pojechał na tor Harleyem, aby obejrzeć nasz wyścig.

Czekałem na ten piątkowy telefon przez ostatnie cztery lata - nigdy nie przyszedł. Zamiast tego zadzwonił dziś rano telefon i to był Phil Alderton. Phil był w Ohio, gdzie jest zajęty przygotowywaniem zespołu wyścigowego Hondy Troy na nadchodzący sezon, ale był współlokatorem Richa przez ostatnie dwa lata. Phil powiedział: „Mam dla ciebie złe wieści. Rich zmarł ostatniej nocy. Jego brat Jeff znalazł go dziś rano na kanapie w tej samej pozycji, w której zostawił go zeszłej nocy. Jego serce musiało się poddać.

Dzięki tym wiadomościom moje serce również się rozdało.


Za jego czasów jako MXA jeździec testowy, Rich ścigał się od XR650 po YZ125 (43).

UWAGA JODY: Dla tych, którzy uważają, że mój pomnik Richarda Eierstedta jest zbyt surowy. Chciałbym zamieścić historię, którą Rich napisał do mnie w październiku 1995 roku. Zapytałem go, czy chce ujawnić publiczności, że widział go jako bohatera motocrossu, że jest alkoholikiem. Rich był stanowczy, że nie tylko przeczytałem jego historię, ale też opublikowałem ją w Dziennik motocrossowy. Zrobiłem to… i Rich był z tego bardzo dumny, ponieważ czuł, że opowiadanie o skutkach jego alkoholizmu może pomóc innej osobie uniknąć tego, przez co przeszedł. Jestem pewien, że Rich poczuje się jeszcze bardziej po swojej śmierci. Oto historia Richa własnymi słowami.

Rich chciał, aby jego historia została opowiedziana… oto jego własnymi słowami (od 1995).

PRAWDZIWA HISTORIA BOGATEGO EIERSTEDTA BY RICH EIERSTEDT: 17 LAT

„Dysk był w połowie drogi, zanim zdałem sobie z tego sprawę. Było lato 1994 roku i skierowałem się na autostradę 395 w kierunku Mammoth Mountain. Trudno mi było uwierzyć, że minęło 17 lat, odkąd ścigałem się na Mammoth Mountain Motocross.

„W pewnym sensie był to początek mojego upadku jako zawodnika motocrossowego (i jako osoby). W 1977 pojechałem tam na wyścigi, ale zamiast spędzać czas z kumplami, postanowiłem zostać w swoim pokoju motelowym, oglądać telewizję i pić. Nudziłem się i patrzyłem Miłosna łódź, Wyspa Fantazji a kufel brandy wydawał się dobrym sposobem na zabicie czasu. Zanim trening zaczął się następnego dnia rano, zostałem powieszony i zamazany. Jakoś wygrałem pierwsze moto, mimo że późno w wyścigu dostałem zepsutą oponę. Moje szanse na wygraną zostały całkowicie zniszczone w stosie w pierwszej turze na początku drugiego moto. Przejście z powrotem do przodu było wystarczająco dobre, że mogłem zająć czwarte miejsce i zarobić wystarczająco dużo pieniędzy, aby zapłacić za tydzień, który spędziłem na górze. Alkohol odwadnia ciało, ale nauczyłem się nie tylko tak funkcjonować, ale także lubić puste uczucie, które ci daje. Tej nocy znów się upiłem.

„Obudziłem się następnego ranka w więzieniu w mieście Bishop w Kalifornii. Nie wiem jak się tam dostałem.

„Kiedy podjechałem do Mammoth Mountain 17 lat później (w 1994 r.), Te myśli wróciły. Miałem teraz 40 lat i byłem trzeźwy przez dwa lata. Ty to Oblicz. Dla mnie moje życie dopiero się zaczynało. Czułem się, jakbym miał ponownie 18 lat i miałem coś do udowodnienia.

„Dla wielu ludzi, z których jestem jednym, alkohol jest jak wspinanie się na ring bokserski z mądrzejszym, silniejszym, młodszym przeciwnikiem. Przetrwasz kilka pierwszych rund, od czasu do czasu biorąc kilka lizawek, a twoje ego mówi ci, że możesz przejść kolejną rundę z butelką. Nadal odbierasz następny dzwonek i następny. Przegrywasz Tracę duży. Ale to nie ma znaczenia.

„Alkohol mnie bił. Wciąż przegrywałem. Pierwszą rzeczą, którą straciłem, były rzeczy materialne, które zyskałem będąc kierowcą fabryki: najpierw mieszkanie, potem mieszkania, a na końcu urzędy skarbowe. Nie minęło dużo czasu, zanim wszystko zniknęło: praca, żona i wreszcie dom. Ze szczytu motocrossu zszedłem na sam dół drabiny społecznej. Uderzyłem w dno. Przynajmniej myślałem, że jestem na dole; Nie byłem nawet blisko.

„W październiku 1992 roku straciłem wolność! Cztery miesiące w więzieniu. Po spędzeniu już 30 dni w szpitalu i miesiąca w klinice Betty Ford wierzyłem, że jestem odporny na ograniczenia. Myliłem się! Ten twardy norweski motocyklista potrzebował więzienia, by zobaczyć światło.

„Więzienie mnie złamało! To była najgorsza rzecz, jaka mi się przydarzyła, ale właśnie tam znalazłem najlepszą rzecz, jaka mogła mi się przydarzyć w życiu: Boga.

„Jestem pewien, że wszyscy czytaliście książki lub oglądaliście filmy o ludziach, którzy znaleźli Boga w więzieniu. Niezależnie od tego, czy był to Malcolm X, Charles Colson czy Birdman z Alcatraz, zawsze czułem, że znalezienie religii w więzieniu było tylko sztuczką, którą przestępcy oszukali społeczeństwo i system sprawiedliwości, aby uwierzyli, że zostali zrehabilitowani. Myliłem się. Leżąc w celi i czytając powieść, pewnego dnia przyszło mi do głowy, że nie mogę tego opisać - poza tym, że wiedziałem, że od tej chwili wszystko będzie dobrze.

„Miesiąc później wyszedłem z więzienia. Miałem 38 lat, mieszkałem z rodzicami i utrzymywałem się z pomocy społecznej. To nie był ładny widok. Nie miałem dokąd pójść, tylko wstać. Mając pięć stóp dziesięć cali i 195 funtów, cofnąłem się do tego, co wiedziałem, że działało w młodości. Postanowiłem wrócić do formy. Ponieważ moje prawo jazdy zostało odebrane przez Kalifornijski Departament Pojazdów Samochodowych, wykopałem z garażu starą dziesięciobiegową prędkość i zacząłem jeździć. Nie było mnie stać na siłownię, więc zrobiłem pompki i przysiady. Zacząłem czuć się zdrowo. Skutki 15 lat alkoholu zaczęły wreszcie opuszczać moje komórki.

„Przez cały ten czas miałem powtarzający się sen o pierwszym zakręcie w Mammoth Mountain; wysoko na wzgórzu pokrytym sosną, z dołkami w tle daleko pode mną, zobaczyłem siebie na pierwszym miejscu. To nie był sen, że mogłem cokolwiek z tym zrobić, a kiedy w końcu poczułem, że jestem na tyle zdolny, by znów jeździć na motocyklu, nie miałem go. W 1979 roku zrezygnowałem ze sportu. Miałem fabryczną jazdę Can-Am, wszystkie motocykle, które chciałem, furgonetkę, mechanika i oklaski tysięcy wiwatujących fanów. Uznałem to za coś oczywistego. W 1994 roku zadzwoniłem do mojego byłego mechanika fabrycznego i przyjaciela Wayne'a Mooridiana, który jest właścicielem firmy hop-up o nazwie PEP, i zapytałem go, czy mógłby mi pożyczyć motocykl. Wayne miał jeden. Miał dziewięć lat i od tak wielu lat nie był ścigany. Dla mnie wyglądał jak nowy rower! Zbliżał się Mammoth, więc zabrałem stary rower na Perris Raceway i wygrałem pierwsze trzy wyścigi, w których startowałem. W Perris natknąłem się na menedżera zespołu Kawasaki, Roy'a Turnera, który był moim mechanikiem w zespole Hondy w latach 70-tych. Roy zaproponował, że pożyczy mi rower dla Mamuta, nawet po tym, jak mu wyjaśniłem, gdzie byłem przez ostatnie 15 lat. Następnie zadzwoniłem do Johna Gregory'ego w JT Racing. Przygotował mi nowy sprzęt jeździecki. Nie mogłem w to uwierzyć, wszyscy ci faceci, których zostawiłem podczas podróży w głąb, byli dla mnie, gdy wróciłem na powierzchnię.

„Moim zadaniem były Mistrzostwa Mamutów powyżej 40 lat. Podobnie jak PGA Senior Golf Tour, Międzynarodowy Klub Starych Timerów organizuje co roku wyścig w Mistrzostwach Świata w Mammoth. Dla mnie byłby to powrót do domu, w którym doznałem największej porażki 17 lat wcześniej. Odzyskałem prawo jazdy, a tata dał mi starą furgonetkę Ford Courier. Załadowałem nowe Kawasaki i sprzęt jeździecki i ruszyłem w górę autostradą 395. To był 350-kilometrowy przejazd z dużym wzgórzem na końcu? Mała ciężarówka nie dała rady! Naprawienie Forda zajęło mi cały dzień, a ja spóźniłem się na ostatni dzień ćwiczeń przed wyścigiem. Kiedy wraz z moją małą ciężarówką wtargnęliśmy do boksów i przedzieraliśmy się przez furgonetki, kampery i duże platformy, byłem całkiem pewien, że jestem jedynym jeźdźcem na tym terenie!

„Podczas dwudniowych mistrzostw mamutów ponad 40 mam cztery motocykle. Do końca weekendu wygrałem trzy motory i zająłem drugie miejsce w drugim oraz otrzymałem Mistrzostwa Świata Starego Zegara. Najbardziej pamiętam to, że kiedy skręciłem wysoko na porośnięte sosną wzgórze z dołami w tle, byłem na pierwszym miejscu.

„Jestem szczęśliwym alkoholikiem!”

 

Może Ci się spodobać