Loading Consent Dialog

BEST OF JODY'S BOX: POSZUKIWANIE ŚWIĘTEGO GRAALA MOTOCROSSÓW

Jody Weisel

Pytanie najczęściej szeptane do motocyklistów testujących to: „Jaki masz motocykl?” Po tajnym sposobie zadawania pytania jest oczywiste, że zakładają, że odpowiedź to Święty Graal. Przypomina to pytanie kierowcę ciężarówki, gdzie zjeść, albo Tommy'ego Lee, gdzie zrobić tatuaż. Dla mnie oznacza to, że skoro jeździłem praktycznie na każdym rowerze, jaki kiedykolwiek wyprodukowano, mój wybór byłby uniwersalną odpowiedzią na ich marzenia.

Nieodłącznym problemem jest to, że nie posiadam roweru – przynajmniej nie w tym sensie, o który pytają. Nie mam czasu na ściganie się na rowerze osobistym. Spędzam co tydzień jeżdżąc, ścigając się i testując flotę motocykli testowych MXA. W dowolnym momencie MXA ma w rotacji 23 motocykle testowe. Ale dla ankieterów spisu ludności posiadam pięć motocykli. Pierwszy to pudełko z 1971 Hodaka Super Rat. Został mi podarowany wiele lat temu przez moich sponsorów jako rower zapasowy. Nigdy nie używałem go w złości, a dziś nadal siedzi na oryginalnych oponach OEM. Drugi to bardzo rzadka wyścigówka Hodaka (wyposażona w silnik EC Birt), na której ścigałem się bez wielkiej chwały (z wyjątkiem jednego spektakularnego występu w zacinającym deszczu w 1972 roku). Trzecia to moja Hodaka Super Combat z 1974 roku, wyposażona w zbiornik paliwa Alex Steel, wahacz Swenco, widelce Kayaba, piasty Rickman i siedzenie XR75. Czwarty to mój dwucylindrowy motocykl szosowy Suzuki z 1967 roku. Dojechałem tym motocyklem do drugiego miejsca w kwalifikacjach do wyścigu szosowego AMA National w 1973 roku — dzięki kolejnej dziwacznej burzy deszczowej, która pozostawiła mnie jako jedynego zawodnika w terenie jeżdżącego na rowkowanych oponach Dunlop Trigonic zamiast slicków. Powinienem wspomnieć, że zwycięzca wyścigu Tommy Byars zdublował mnie i był na slickach. Ostatni rower to Sunbeam S1953 mojego ojca z 7 roku. Kupił go w Anglii, a po wdrożeniu wrzucił go na tył swojego USAF KC-97 i poleciał do domu.

Z moich pięciu motocykli dwa są w muzeach, a pozostałe trzy leżą samotnie w zakurzonym kącie mojej stodoły – nieodrestaurowane, nietknięte i niezmienione od czasu, kiedy ostatnio na nich ścigałem się (Suzuki wciąż ma na sobie dokładnie te same sprawdzone Trigoniki).

Poza reliktami mojej przeszłości wiem, co ludzie chcą ode mnie usłyszeć, gdy pytają, jaki mam rower. Chcą, żebym podał im tajny uścisk dłoni kierowcy testowego i wygadał, jaki jest najlepszy rower. Nie mogę ich winić. Nie jestem inny. Opowiadam moim kumplom-maniakom komputerowym o najlepszych routerach bezprzewodowych, moim znajomym mechanikom samochodowym o tym, jaki samochód kupić, a moim kumplom z lotnictwa o zaletach Sukhoi nad Extra (chociaż skłaniam się ku Dehavilland Chipmonk). W ludzkiej naturze jest wierzyć, że ludzie w środku mają wewnętrzną linię.

Pozwól mi rozerwać twoją bańkę. Chociaż testuję motocykle w obiektywny sposób i przyznaję punkty Brownie motocyklom, które osiągają najlepsze wyniki w ramach określonych przez MXA osiągów, nie zawsze osobiście wybieram wyścig Rowerem Roku MXA (kiedy jestem wolny od obowiązków testowych przez długi czas). wystarczy wybrać to, czym się ścigam). Rower Roku MXA to zawsze świetna maszyna, ale ja nie jestem świetnym jeźdźcem. Mam słabości. Swędzi, jeśli wolisz, to nie zawsze może zostać zadrapane przez najlepszy rower. Jestem rewerverem, a dokładniej overrevverem. Krzyczę silnik, wciskam sprzęgło i przytrzymuję szeroko otwartą przepustnicę. Jeśli brzmi to jak idealny przepis na szybką jazdę, nie widziałeś mojej wersji.

Moja osobista prędkość końcowa jest określona równaniem wywodzącym się z mocy, oporu aerodynamicznego i kosztów ubezpieczenia medycznego. Jeśli obliczenie tych trzech liczb mówi mi, że do następnego rogu jest mniej niż 100 stóp, nie przesuwam się w górę. Zostanę na drugim biegu i będę jęczał tak wysoko, że psy będą kuleć w następnym mieście. To moja taktyka; więc pozwij mnie.

Jednym z bardziej przekonujących powodów, dla których mój wybrany rower prawdopodobnie do ciebie nie pasował, jest to, że w głębi serca jestem dwusuwowym facetem. To może nie znaczyć wiele dla współczesnych kierowców, urodzonych w pokoleniu czterosuwów, ale kiedy po raz pierwszy zacząłem ścigać się w motocrossie, BSA wciąż wygrywały GP. Jeźdźcy dwusuwów byli buntownikami, a nasze rowery były szyderczo nazywane „ringami”, „rowerami Commie” i „palnikami ryżu”. Byłem żołnierzem pierwszej linii w wojnie o pokonanie dinozaurów i te wiele lat później wciąż trudno zapomnieć ból słów takich jak „Seize-EZ” czy „Maico-breako”.

Kiedy zsumujesz wszystkie te fakty, staje się oczywiste, że motocykl, który posiadałbym, gdybym miał czas ścigać się na swoim własnym, nie znajduje się na każdym piętrze salonu. Dwusuwy Hondy, Kawasaki i Suzuki dołączyły do ​​tych BSA, które wiele lat temu z taką radością wymarły. Bez potu! W dniu, w którym przestaną produkować dwusuwy o pojemności 250 cm2036, kupię jeden, wstawię go do stodoły i poczekam, aż jakieś muzeum pożyczy go w XNUMX roku.

BEST OF JODY'S BOXŚwięty GraalJody WeiselPUDEŁKO JODYmotocrossMXAdwusuwowy