FLASHBACK PIĄTEK | GREG ALBERTYN PRZECIWDZIAŁUJE NIEPOŻĄDANIE

GREG ALBERTYN POKONUJE KONKURSY Z WYŚCIGÓW W EUROPIE DO USA

Greg Albertyn

„Nikt z Afryki, nie mówiąc już o RPA, nigdy nie wygrał Mistrzostw Świata. Mój pierwszy rok w Europie był brutalny z powodu obrażeń i pogodzenia się z tym, jak to działa; Jednak jak tylko wygrałem swoje pierwsze Grand Prix, wierzyłem, że od tego momentu powinienem wygrać każdego GP. W następnym roku, w prywatnym zespole Hondy, wygrałem Mistrzostwa Świata w 1993 roku 250.

„Wierzcie lub nie, moim pierwotnym planem było przyjechać do Stanów Zjednoczonych i ścigać się w sezonie AMA w 1994 roku. Nadal mam kopię kontraktu Hondy, który Dave Arnold dał mi w wyścigu dla zespołu Hondy w 1994 roku. O godzinie 11 Japończycy powiedzieli Dave'owi Arnoldowi, żeby go nie podpisywał, ponieważ wygrywałem mistrzostwa Hondy w Europie za darmo prywatny zespół Hondy. Tak więc przeniosłem się do Suzuki na 1994 rok, ale moim celem było podejmowanie nowych wyzwań i jeśli nie wygrałeś w Ameryce, nie udowodniłeś, że jesteś najlepszy.

BYŁEM BARDZO PODKREŚLONY DO PRACY Z ROGEREM DECOSTEREM, kiedy przeprowadziłem się do USA, BYŁO JEDNYM Z MOICH WARUNKÓW PODPISANIA MOJEJ UMOWY SUZUKI Z 1995 R. INNE BYŁO, ŻE MÓJ MECHANIK, IAN HARRISON, PRZYCHODZI DO MNIE.

„W 1994 roku podpisałem kontrakt na GP w fabryce Suzuki. Produkcja Suzuki RM1994 z 250 roku była dość okropna, a Suzuki chciał użyć fabrycznego motocykla Stefana Evertsa w 1993 roku. Styl jazdy Evertsa był płynniejszy niż mój. Był bardzo techniczny. Zawieszenie było zbyt miękkie, a moc znajdowała się w niewłaściwych miejscach. Nie mogłem jeździć na rowerze. Zawrócenie roweru zajęło mi prawie sześciu lekarzy ogólnych. Musiałem wrócić do podstaw i zdjąć wszystkie części fabryczne. Na szczęście wszystko wymyśliliśmy, a ja wygrałem Mistrzostwa Świata 1994 w 1994 roku i spakowałem swoje torby do Ameryki.

„Byłem bardzo podekscytowany pracą z Rogerem DeCosterem, kiedy przeprowadziłem się do USA. Był to jeden z moich warunków podpisania umowy z Suzuki w USA z 1995 roku. Drugim było to, że mój mechanik, Ian Harrison, poszedł ze mną. Słyszałem pogłoski, że zespół Suzuki w amerykańskiej fabryce jest w nieładzie, ale wiedziałem, że Roger może przywrócić porządek i ufałem Ianowi za klucze.

„Moja kariera wyścigowa w USA zaczęła się źle. Zostałem ranny w Supercrossie i przejechałem kontuzję w 1995 roku. Wtedy Suzuki RM1996 z 250 roku był absolutnie najgorszym rowerem, na jakim kiedykolwiek jeździłem. Ten silnik był ślimakiem. To było takie wolne. Ludzie śmiali się ze mnie przez cały czas, gdy rozbiłem się w Supercrossie. Mówię szczerze, mówiąc, że gdybym miał tyle mocy, co Honda i Kawasaki, gwarantuję, że rozbiłbym się o 50 procent mniej. Na Suzuki nie mogłem pokonać przeszkód. Nie byłem typem faceta, który mógłby się wycofać, więc jeśli faceci skakali na odcinku, też bym poszedł na to, tylko motocykl był zbyt wolny. Musiałem zjechać z koła na rowerze, aby wygrać Unadilla w tym roku. Do tego momentu miałem kontuzje od samego początku przez prawie 18 miesięcy, odkąd przyjechałem do USA. W końcu zwycięstwo, mimo że pojechałem 2: 2, było ogromne. Cała ciężka praca się opłaciła.

„Zwycięstwo w Los Angeles Supercross w 1997 roku to świetna zabawa. Przybyłem jako nieznany, ponieważ do tej pory niewiele zrobiłem w Stanach Zjednoczonych. To był prawdziwy strzał w ramię, gdy Jeremy McGrath w zespole Suzuki w 1997 roku. Wiele się od niego nauczyłem. W Los Angeles postawiłem się we właściwym miejscu we właściwym czasie. To była moja jedyna wygrana w Supercrossie, ale skończyłem naprawdę dobry rok w Supercrossie. Pięć razy ukończyłem podium.

„Lubię myśleć, że wygrałem AMA 250 National Championship w 1998 roku. To niesprawiedliwe, że musiałem jeździć przeciwko Dougowi Henrykowi i jego potworowi Yamaha YZM400 czterosuwowemu [śmiech]. Rower Henry'ego był niewiarygodny. Straciłem rachubę, ile otworów dostał tego lata. Bez urazy! W tym roku ukończyłem na drugim miejscu.

„Włożyłem więcej pracy w serię National 1999 niż kiedykolwiek w mojej karierze wyścigowej. Wiedziałem, że to mój rok zrób to albo zrób to. Chciałem wygrać krajowy tytuł AMA 250. Seria z 1999 roku nie zaczęła się dobrze. W Glen Helen zostałem zdjęty w pierwszym zakręcie. To samo stało się w Hangtown. Dosłownie załamałem się we łzach rozmawiając z kapelanem Steve'em Hudsonem w noc przed High Point. Powiedziałem Steve'owi, że chcę odejść. Powiedział: „Dlaczego nie pójdziesz powiedzieć Bogu”. Tej nocy padłem na kolana i powiedziałem: „Boże, wiesz, że to mój czas. Zrobiłem wszystko, co mogłem, i czuję, że uderzam głową o ścianę. Jeśli nie wygram w niedzielę, rezygnuję. ” Mówiłem poważnie Wszystko kliknęło w High Point tej niedzieli. Zasadniczo nawoskowałem wszystkich. To był punkt zwrotny, którego potrzebowałem. Do pewnego stopnia czułem się spełniony po wygraniu Mistrzostw Krajowych AMA 1999 w 250 roku. To było dla mnie odkupienie. Niestety, Amerykanie nigdy nie widzieli mnie naprawdę błyszczącego. Nie widzieli moich lat chwały w Europie. ”

RETROSPEKCJA PIĄTEK // KOMPLETNE ARCHIWUM MOTOKRZYŻA

FLashback piątekGreg AlbertynJeremy McGrathmotocrossakcja motocrossMXMXAretrospekcja toru