BEST OF JODY'S BOX: WSZYSTKO, CO UNOSI TWOJĄ ŁODZI; TO MOŻE BYĆ NAWET ŁODZI

Kierowca wyścigowy Suzuki z 1968 roku Jody'ego siedział w swoim salonie przez lata. Teraz siedzi w jego stodole.

JODY WEISEL

Jest radość z posiadania. Pamiętam, jak jako dziecko kupowałem nowy rower na urodziny i toczyłem go do sypialni, abym mógł się z nim przespać - to praktyka, na którą mama zmarszczyła brwi za każdym razem, gdy przychodziła do mojego pokoju, żeby obudzić mnie do szkoły, tylko po to, żeby się potknąć. na nowy rower, nową deskorolkę, nowy kij baseballowy lub nowy motocykl. Nienawidzę tego przyznać, ale nadal bym to robił, gdyby „Urocza Louella” nie wyszła, gdy na drewnianą podłogę wyciekła odrobina oleju z widelca.

Nie chodzi o to, że Louella potrafi być zepsuta, ale o to, że kocham nowe rzeczy. Chcę tego dotknąć, poczuć, zobaczyć, powąchać i przespać się z tym. Mogę godzinami wpatrywać się w nowy rower, posuwając się nawet do naklejenia na niego naklejek, tylko po to, aby po godzinie je usunąć i przenieść w nowe miejsce. Ten balet naklejek może trwać przez wiele dni - prawie zawsze kończąc się na motocyklu bez naklejki (ponieważ naklejka psuje nowość plastiku).

Nie ma to jak nowa zabawka. W żadnym innym momencie swojego życia nie masz tak jasnego obrazu sensu życia. Ten nowy motocykl obezwładnia Twoje zmysły. Skupia twój umysł na jednej rzeczy. Nic nie jest tak ważne jak ta nowa miłość w twoim życiu. Chcesz na nim jeździć, ale jeśli to nie jest możliwe, chcesz na nim usiąść. Kiedy to cię nie satysfakcjonuje, przesuwaj dźwignie w górę iw dół kilka razy - zawsze kończąc w miejscu, w którym zacząłeś. Za pierwszym razem, gdy go odpalasz, boisz się za bardzo go podkręcić - nie chcesz skrzywdzić „kochanie”. Po pierwszej jeździe ostrożnie ścierasz z niej kurz, a jeśli zapomniałeś zabrać ze sobą szmaty, zakładasz nową koszulę. Rozbijasz swój nowy motocykl, jakby sierżant sztabowy Hartman z „Full Metal Jacket” wydawał rozkazy - 10 minut bez obrotów. Odstaw na 15 minut. Dziesięć minut umiarkowanie szybkiej jazdy. Dziesięć minut na przestawianie dźwigni, tylko po to, by odłożyć je dokładnie tam, gdzie się znajdowały. Wtedy i tylko wtedy jest gotowy do wyścigu.

Ten miesiąc miodowy na nowym rowerze jest jak ekstaza. Każda Twoja myśl na jawie dotyczy tego roweru, tego, co z nim zrobisz, martwiąc się o zadrapanie bagażnika na tylnym błotniku i czy musisz zamówić etui Maxima SC-1, aby było błyszczące.

Nie pozostają nowe zbyt długo.

Dwa tygodnie później Twój nowy rower wygląda jak śmietnik jadący w dół rzeki Hudson. To jest brudne. Na wahaczu znajduje się czarny gumowy ślad w miejscu, w którym ten facet uderzył cię w pierwszym zakręcie, a przednia krawędź nalepki na tylną tablicę rejestracyjną zwija się od otarcia o nią buta. Co się stało? To łatwe. Masz nowy kask! Śpisz z tym. Woskowałeś go dwukrotnie i nigdy nie wychodzisz na tor bez sprawdzenia swojego odbicia w oknie ciężarówki, aby upewnić się, że pasek do gogli jest prosty. A co najważniejsze, nosisz go w pokrowcu na kask wyściełanym polarem - nie chcesz skrzywdzić „dziecka”.

W nowych rzeczach jest nieskażona radość. Chciałbym móc go butelkować i sprzedawać tak, jak robią to z tym pachnącym nowym samochodem. Niestety radość z posiadania nie trwa długo. Podobnie jak zapach nowego samochodu, radość z najnowszej zabawki jest ulotna. Przestrzeń na końcu twojego łóżka jest teraz wypełniona - panie pomóż nam - przez nowy telefon komórkowy, zestaw różowych wkładek dousznych i konto na Instagramie, które ukrywasz przed drugą połówką. Cokolwiek ci pasuje; w zależności od wielkości pomieszczenia może to być nawet łódź.

Wiem o tym aż za dobrze, bo jestem człowiekiem. Mam te same słabości, wady i wątpliwości, i przeżywam tę samą inspirację i podekscytowanie, jak dzieciak w Bangor z jego pierwszym YZ85. Te myśli przychodzą mi do głowy, ponieważ mój motocykl motocrossowy z 1974 roku siedzi w Muzeum wczesnych lat motocrossu. Uwielbiałem ten rower i za każdym razem, gdy na niego dziś patrzę, wracam myślami do niego, siedząc na końcu łóżka 46 lata temu. To był świetny rower. Jak na swój dzień był bardzo egzotyczny. Zadziałało jak urok. Przyrzekłem, że nigdy się z nim nie rozstaję. Jednak rok później, w 1975 roku, przeszedłem do przyszłorocznego modelu. Nie chciałem ścigać się na moim starym rowerze, jeśli był nowy. Zaparkowałem go w swojej stodole i siedział tam, opuszczony i zapomniany, aż czterdzieści lat później kurator AMA Hall of Fame zapytał, czy mógłby umieścić mój rower wyścigowy na wystawie „Motocross America”.

Teraz, kiedy to widzę, wszystko błyszczące i nowocześnie wyglądające, mam poczucie dumy z tamtej epoki, tej technologii i tego roweru. Nie sądzę, żebym za 2020 lat czuł się tak samo z moim motocyklem 46.

 

BEST OF JODY'S BOXJodyJody WeiselPUDEŁKO JODYmotocrossakcja motocrossMXA