MOTOCROSS: JAK TO JEST, BYŁO I WIĘCEJ

Tak ubrany był motocrosser w 1971 roku. Skórzane buty Full Bore nie były zabezpieczone ochraniaczami goleni ani kolan, jedyne zabezpieczenie kolan pochodziło od pikowania na skórzanych spodniach, a hełm z otwartą twarzą został połączony z daszkiem typu „kaczy dziób”, Carrera gogle i osłona ust Jofa.

JODY WEISEL

To opowieść o motocrossie takim, jakim było; osobisty; serce czuł; i anegdotyczne. Dzisiejsi zawodnicy niewiele myślą o korzeniach naszego sportu. Po co to cukierka! Nie obchodzi ich nic, co pojawiło się przed Snap Chat, iPodami i słuchawkami. Bez wstydu. Bez potu. Bez obaw. Wiedzą, co wiedzą - i nic więcej. Motocross, jaki znają, jest taki, jaki jest - w pełni rozwinięty i rozwinięty.

To nie było takie dawne czasy (odnosząc się do Złotego Wieku od 1968 do 1976). Wiem, może lepiej niż ktokolwiek inny, ponieważ przełom lat 60. i 70. był dla mnie wspaniałym czasem na rozpoczęcie kariery motocyklisty. Będę nosić te ciepłe wspomnienia do końca moich dni. Wiem, że możesz wątpić w moją wersję przeszłości, ale powinieneś wiedzieć, że byłem w Rio Bravo, kiedy Jimmy Weinert został pierwszym Amerykaninem, który wygrał zawody Trans-AMA w Rio Bravo. Byłem w Livermore, kiedy zepsuł się przedni widelec Rogera DeCostera. Byłem w San Antonio, kiedy Bob Hannah „pożegnał Brocka” (i zrobiłem słynne zdjęcie). Byłem w Nowym Orleanie, kiedy Kent Howerton pokonał Gary’ego Semicsa w walce o tytuł 1976 w 500 r. w „bitwie o Nowy Orlean”. Byłem w Carlsbad, kiedy Marty Moates został pierwszym Amerykaninem, który wygrał USGP. Byłem na stadionie Anaheim, kiedy Marty Smith próbował ścigać się CR125 w klasie 250. Byłem w Saddleback w dniu, w którym zamordowano Jima Westa. Byłem w Vimmerby w Szwecji, kiedy Danny LaPorte zdobył swoje 250 Mistrzostw Świata. Byłem tam, kiedy „Magoo Double Jump” otrzymał swoją nazwę. Byłem w Huron w dniu, w którym David Bailey został ranny. Byłem tam, kiedy Jeremy McGrath pojechał swój pierwszy wyścig 125 nowicjuszy. Byłem tam, gdy Mike Alessi po raz pierwszy próbował jeździć na 50-tce i byłem 25 stóp od niego, kiedy stanął na rowerze Ivana Tedesco w Glen Helen. Znałem (i tęskniłem) Petera Lamppu, Wymana Priddy'ego, Richa Thorwaldsona, Jima Westa, Gaylona Mosiera, Feetsa Minerta, Tony'ego Wynna, Pete'a Snortelanda, Donny'ego Schmita i Boba Elliota. Miałem szczęście, że byłem w pobliżu na początku, a jeszcze większe szczęście, że nadal tu jestem. Byłem świadkiem motocrossu takim, jakim jest, był i zawsze będzie. To moja historia.

Zacząłem motocross w tradycyjny sposób - przez Boston Red Sox. To prawdopodobnie wymaga wyjaśnienia. Powiem tylko, że w dziesięcioleciach po zakończeniu drugiej wojny światowej Ameryka była łagodnym miejscem do życia - wyjątkowo zhomogenizowanym. Poszczególne sporty, które znamy i kochamy dzisiaj, nie istniały (lub istniały do ​​tej pory na marginesie, że tylko kult wiedział o nich). Motocross, surfing, snowboard, karting, skateboarding, BMX, skoki spadochronowe i wakeboarding nie dotarły do ​​amerykańskiej psychiki w latach 50. i 60. Lata powojenne były poświęcone utrzymywaniu, a właściwie przywracaniu status quo - a ja byłem dzieckiem tamtej epoki.

OKRES REGULAMINU ZIMNEJ WOJNY ZOSTAŁ WŁAŚNIE POCZĄTEK; DZIECI SZKOLNE NAUCZANE DO „KACZKI I POKRYWY” W PRZYPADKU ATAKU JĄDROWEGO; I MĘŻCZYŹNI WOJOWNI MĘŻCZYZNIE NIEWŁAŚCIWIE ODNOSZĄ SIĘ DO SPORTÓW KLEJOWO-PIŁKOWYCH.

Jody i jego tata w mundurach.

Okres regimentacji zimnej wojny właśnie się rozpoczął; nastąpiła masowa migracja na przedmieścia; wszystkie młode pary kupiły dokładnie ten sam dom (w naszych osobistych Levittowns); dzieci w wieku szkolnym nauczyły się „uchylać i chować” w przypadku ataku nuklearnego; stacja radiowa odtworzyła tylko 40 utworów (40 najlepszych); matki zbierały Blue Chip Stamps w nadziei na wygranie tostera; na Dumont grały tylko trzy sieci telewizyjne; a zmęczeni wojną mężczyźni niewolniczo poświęcali się sportom na sztyftach.

Co nie jest, jak mogłoby się wydawać, na zdjęciu Boston Red Sox. Nie. Zamiast tego wspomnienie z 22 marca 1945 r., Gdy czterosilnikowy bombowiec Boeing B-17 o nazwie „Buckeye” podleciał w kierunku bunkra Hitlera w Berlinie. Według oficjalnego przesłuchania Korpusu Powietrznego Armii USA po misji pilot Buckeye poinformował, że:

„W tym momencie poczułem pod nami uderzenie. Kawałek płatka uderzył w silnik numer trzy i zadymił wlaną do kokpitu. Kawałek płatka przeciął latający kombinezon nawigatora, odbił się rykoszetem od tablicy rozdzielczej, wyłączył wyłącznik bomby i zwolnił ładunek bomby. Potem Buckeye stracił silnik numer cztery. Załoga odrzuciła cały ruchomy sprzęt, w tym 1800-funtową wieżę ogonową. Wylądowaliśmy bezpiecznie w Ridgewell w Anglii, mając tylko dwa pozostawione silniki. ”

Tego dnia mój ojciec był pod kontrolą Buckeye'a, a jego raport był bardzo zaniżony, o czym świadczy fakt, że został wysłany do szpitala w Merville z powodu oparzeń i zranienia ręki. Jego rodzice, moi dziadkowie, dostali telegram, w którym napisano:

„Sekretarz wojny pragnie wyrazić głębokie ubolewanie, że wasz syn porucznik Charles A. Weisel został ranny w Niemczech, 22 marca 1945 r.”

I tu właśnie wkracza Boston Red Sox. Przed II wojną światową mój ojciec był początkującym zawodowym baseballistą. Wojna to zmieniła. Nigdy nie wrócił na pole marzeń. Po drugiej wojnie światowej mój ojciec pozostał jako zawodowy pilot w siłach zbrojnych USAF - latał przez dwie kolejne wojny. Jako dziecko, nasza rodzina mieszkała na Linii Rosy w szeregu baz lotniczych SAC (Strategic Air Commnand), czczonych po prawej stronie generała Curtisa Lemaya, zrozumiała, że ​​mój ojciec miał spać na końcu pasa startowego (obok do jego w pełni załadowanego samolotu) przez jeden tydzień każdego miesiąca i że wyrosnę na zawodowego baseballistę (zgodnie z życzeniem mojego ojca). Podobnie jak miliony innych amerykańskich dzieci miałem spełnić marzenia, które Tojo, Goering i Mussolini zrujnowali mojemu ojcu.

Nie jest tak trudno zrozumieć, dlaczego przeciwdziałanie kulturom nie płynie z lędźwi mężczyzn, którzy spędzili cztery lata zabijając inne ludzkie istoty, aby zachować status quo. GDY ŚMIERĆ JEST ALTERNATYWNA - STATUS QUO WYGLĄDA NA PEWNO.


18 marca 1945 r. Tata Jody poleciał na „Los Angeles City Limits”, aby zbombardować berliński dworzec kolejowy. Cztery dni później został ranny w „Buckeye” nad Niemcami.

Baseball był ważny dla Amerykanów w nijakich latach 50-tych. Powojenna Ameryka nie była zbuntowanym miejscem. Ludzie nie chcieli przecinać własnego pokosu przez życie. Chcieli, żeby wszystko wróciło do normy; chcieli się dopasować; chcieli cieszyć się tym, co wygrali; i za co inni oddali życie.

Nietrudno zrozumieć, dlaczego kontrkultury nie wyskakują z lędźwi ludzi, którzy właśnie spędzili cztery lata zabijając innych ludzi, aby zachować status quo. Gdy śmierć jest alternatywą - status quo wygląda po prostu brzoskwiniowo. W samej eskadrze B-17 mojego ojca 381. grupa bombardowań, naziści Me109 i Focke Wulf Fw190 zestrzelili 132 samoloty - kosztem 1400 ofiar. Choć może to zabrzmieć dziwnie, ci ludzie umarli za prawo do gry w baseball w wolnym kraju.

Baseball też był dla mnie ważny. Znałem wszystkie statystyki i uwielbiałem Warrena Spahna, Enosa Slaughtera, Mickeya Mantle'a, Stan Musiala i Whiteya Forda. Rodzice z minikalerii są odległym potomstwem rodziców Little League (a sama Little League była wynikiem chęci, by młodzież z Ameryki wylądowała na właściwej stopie poprzez samokorygujące moce amerykańskiej gry). Mój ojciec nie był krzyczącym rodzicem Małej Ligi; zamiast tego był mistrzem zadań. Ćwiczył mnie bez końca, jak uderzyć piłkę krzywą, jak uderzyć szybką piłkę, jak zostać uderzonym szybką piłką (według mojego taty, biorąc jedną z żeber, było tak dobre, jak trafienie Texas Leaguera w lewe pole). Kiedy mój ojciec nie udaremniał Czerwonego Groźby jako pułkownika sił powietrznych w jakimś tajnym miejscu w pobliżu Koła Podbiegunowego, roztrzaskał mi kule naziemne z prędkością kwazara (słowa, które wtedy nie było w leksykonie).

„TO NIE JEST SPORT!” MOJ OJCIEC ODPOWIEDZIŁ. I, MYŚLĘ, ŻE BYŁO PRAWIDŁOWO - CO NAJMNIEJ MYŚLENIE AMERYKANÓW Ery Zimnej Wojny.

Jody bawi się nosem, jeżdżąc na małym surfingu w 1967 roku.

I grałem w baseball każdego dnia mojego młodego życia: Little League, Pony League, American Legion, gry typu pickup lub sam o ścianę. Pachniałem olejem Neat's Foot, a moja rękawica Wilsona nigdy nie opuściła mojej dłoni, z wyjątkiem tego, że zastąpił mnie Louisville Slugger o wadze 33 uncji. Nic dziwnego, że byłem odnoszącym sukcesy graczem w baseball, w końcu byłem synem spuścizny. Były chwile chwały, jak wtedy, gdy rzuciłem trzy rundy bez trafienia z ulgą w regionalnych dogrywkach Little League World Series przeciwko Kanadzie (przegraliśmy). Uderzyłem 466 w Pony League i grałem w play-offach World Series (przegraliśmy). I przeszedłem do radaru Boston Red Sox. Jeden ze starych profesjonalnych kumpli baseballowych mojego ojca, trzeci bazowy Red Sox o imieniu Ted Lepcio, pracował jako zwiadowca Bosox i pewnej nocy przyszedł do domu z umową o podpisanie umowy.

Nie zrozumcie mnie źle, to był prawdziwy kontrakt z Red Sox, ale nie bilet na Big Show. Bez sirree! Po pierwsze, miałem wtedy zaledwie 15 lat. Po drugie, nie miałam doświadczenia z rozstawieniem dużych lig. Po trzecie, zostanę wysłany do Nowego Jorku, aby zagrać w mniejszej lidze Wellsvillle Red Sox na sezon. Po czwarte, organizacja Red Sox oferowała mi 6000 USD rocznie. A może 7000 $? Nie pamiętam, bo wyszłam z kuchni. Powiedziałem ojcu i Tedowi Lepcio z Boston Red Sox, że nie mam zamiaru grać w baseball - że zmieniam sport.

„Na co się przełączasz?” zapytaj mojego ojca. Teraz może ci się wydawać oczywiste, że zamierzam powiedzieć ojcu, że chcę być motocyklem wyścigowym, ale głupiutki królik, motocross nie był jeszcze błyskiem w oku Edisona Dye'a. To były wczesne lata 60. W Ameryce nie było motocrossu, gdy trzeci bazowy Boston Red Sox zadzwonił do kuchennego stołu mojej rodziny.

„Surfowanie” - powiedziałem.

„To nie jest sport!” mój ojciec odpowiedział. I myślę, że miał rację - przynajmniej do myślenia Amerykanów z czasów zimnej wojny.

W POSTĘPOWANIU PILOTA ORAZ RÓŻUJĄCEJ ARMII AIR CORP PILOT I RÓŻA NICĘ (MOJA MATKA DZIAŁAŁA W FABRYCE, KTÓRA WYKONYWAŁA BOMBY, KTÓRE MÓJ OJCIEC ZOSTAŁ W DOMU ADOLFA WEILA), JA BYŁEM BENEFACTOREM ICH KRWI, SWEAT I ŁZY.

Jody nie bawi się tym szlifierką Rincon. Wyrusza to z dołu.

Surfing nie był sportem. Było to nieposłuszeństwo (i muszę przypomnieć, że powojenna Ameryka nie była kuszącym miejscem). Ale nie urodziłem się podczas II wojny światowej - byłem wyżu demograficznego. Pojawiłem się w Greatest Generation - to nie jest prawdziwa okazja. Jako potomstwo porywającego pilota Air Corp i Rosie Nitownica (moja matka pracowała w fabryce, która produkowała bomby, które mój ojciec zrzucił na dom Adolfa Weila), byłem dobroczyńcą ich krwi, potu i łez. Ale wszystkiego, co wiedziałem o II wojnie światowej, dowiedziałem się od „Sgt. Rock ”komiksy. Potrafię przekazać moją wiedzę wojskową w tym prostym traktacie: niemieckie karabiny maszynowe brzmią „Brappp-brapp”, japońskie karabiny maszynowe brzmią „Brudda, brudda, brudda”, a amerykańskie karabiny maszynowe brzmią „Rat-a-tat-tat”.

Pod wieloma względami mój ojciec miał rację, surfowanie nie było sportem na początku lat 60. To było coś bardziej złowieszczego. Był to nastoletni traktat przeciwko zgodności powojennego społeczeństwa. Był to pierwotny krzyk przeciwko tandetnym domom, Cadillac Fleetwoods, szarym flanelowym garniturom, płotom, fryzurom i cotygodniowym programom Eda Sullivana (nie wspominając o Topo Gigio). Jeśli nie byłeś wtedy w pobliżu, nie możesz w pełni zrozumieć, jak nijaka była Ameryka w latach 60., ale mówimy o całym kraju pełnym ludzi, którzy nie wiedzieli, że Liberace jest gejem (Rock Hudson, rozumiem ).

Surfing był czymś całkowicie oryginalnym w świecie sportu lat 60. - nie zawdzięczał przeszłości. Należał do młodych, zamków, kolby i beczki. Surfowanie nie było w żaden sposób powiązane ze stylem życia naszych rodziców. Surferzy mieli swoje własne żargon (jak muszą to robić wszystkie kulty), wyczucie mody (koszule w paski i sandały huarachi), fryzury (długie z kroplami soku z cytryny) i bohaterowie (moim był Mickey Dora, a nie tak dobrzy jak Phil Edwards) wszyscy inni).

Surfing był tym, czego najbardziej obawiali się wszyscy rodzice w Ameryce (przynajmniej rodzice mieszkający w zamożnych społecznościach plażowych). To był świat całkowicie obcy temu, za co tak bardzo poświęcili. Surfowanie opierało się na idyllicznej i bezcelowej rozrywce. To był przekleństwo etyki purytańskiej. Nie miało zbawczej wartości społecznej. Miał nurt muzyki z dżungli (Dick Dale) i mógł prowadzić tylko do życia bezczynności, braterstwa z plażowymi dupami i bezmyślnej seksualności. Cowabunga!

NIESAMOWITE, JAK WSZYSTKIE NIEKONFORMSTY UBIERAJĄ, DZIAŁAJĄ I MÓWIĄ TEN SAM. TO PRAWIE EERIE. MUSI BYĆ ORYGINALNYM REBELEM W KAŻDEJ GRUPIE PRZERWY, ALE PRAWDOPODOBNIE ODBRAŁ SIĘ PONOWNIE WKRÓTCE, ŻE WIELU OBSERWATORÓW DOŁĄCZYŁO DO JEGO RUCHU.

Jody z jedyną pozostającą asymetryczną deską surfingową. Był to długi kufel po prawej, a po lewej okrągły profil wydajności - z kształtami szyn różniącymi się z każdej strony. 

Dziwne, jak wszyscy nonkonformiści ubierają się, zachowują i mówią to samo. To prawie niesamowite. Musiał istnieć oryginalny buntownik w każdej oderwanej grupie, ale prawdopodobnie zbuntował się ponownie, gdy tylko zbyt wielu wyznawców przyłączyło się do jego ruchu. Nie wymyśliłem wyglądu surferów, żargonu ani kulturowych manier. Przyjąłem je. W rzeczywistości dokonałem ich wyboru. Ukradnij je jak złodziej sklepowy kradnący tani garnitur. Wypróbowałem i pasuje - więc pobiegłem z tym. Zostałem surferem zamiast baseballistą, ponieważ nie chciałem nosić legginsów i czapki. To nie było dla mnie. Chciałem nosić sandały i torebki. Tak, Virginia, wiem już, że po prostu zamieniłem jeden mundur na drugi, ale ten drugi zestaw ubrań zszokował wszystkich dobrych, przyzwoitych ludzi z PTA w Harper Valley. I podobało mi się to.

Wellsville Red Sox mnie nie wciągnął, ale z czasem pochłonęła mnie branża surfingu. Niestety, surfing długo nie polegał na wolności - stał się zachłanny, gdy stał się popularny - a surfing rozkwitł w latach 60. dzięki kontrkulturze dzięki braciom Wilsonowi i ich partnerom w zbrodni, Janowi i Deanowi. Nic dziwnego, że gdy sport staje się popularny, staje się równie podstępny, jak każdy inny wielki biz. Z każdym rokiem surfowałem i stawałem się coraz bardziej komercyjny - każdy z nas wyściełał nasze kieszenie brudnym lukrem. Zostałem surferem konkursowym, kierując swoją tradycją w zespole Dewey Weber Surf; podróż do mniej znanych nisz surferskich; rozpowszechniając słowo jak surfing Johnny Appleseed. Zawdzięczają mi internauci z Maine, Massachusetts, Wirginii, Florydy i Teksasu, a także inne korporacyjne wyprzedaże surfingu - dług wdzięczności. Jako pierwsi surfowaliśmy na naszych Weberach V-Bottoms, Performers i SuperWides w odizolowanych rozlewiskach Ameryki.

Wykonawca Dewey Weber wisi w salonie Jody.

Wielka niespodzianka! Na scenie pro surfingowej nie ma czystości - a w tamtym czasie bardzo mało pieniędzy. Konkursy surfingowe są głupie - i mówię to jako ktoś, kto je wygrał. Wytwarzają, nee 'nagrodę, idiotyczne, szarpane, bezduszne surfowanie. Nie opuściłem sceny konkursowej tak bardzo, że odwróciłem się od niej plecami. Zostałem na mojej domowej plaży i surfowałem dla przyjemności. Na mojej obskurnej lokalnej plaży nie było tak efektownie, nie żeby życie włóczęgów w latach 60. było takie wspaniałe, ale nadrobiłem to, koncentrując się na duchu surfingu. Buntowałem się przeciwko własnemu buntowi. Zaprojektowałem własne deski surfingowe, zbudowałem je sam na podwórku mojej plaży A-Frame (drugi najbardziej nonkonformistyczny ze wszystkich projektów mieszkaniowych - po tych okropnych kupach łajna Buckminister Fuller) i ponownie sprzedałem się przedsiębiorcy producent desek surfingowych, który był chętny do masowej sprzedaży moich radykalnie nietypowych asymetrycznych projektów desek surfingowych pod swoim logo.

Nie mogłem uwierzyć, że ten sam dzieciak, który odmówił sprzedania swojej duszy Wellsville Red Sox, nagle został sprzedany dwukrotnie. Najpierw stałem się surowym zawodnikiem, robiąc sztuczki z psami i kucykami przed grupą sędziów, których nie zaprosiłbym do mojego domu, gdybym podawał jedzenie dla psów, a potem pozwoliłem, aby jakiś biznesmen w niebieskim garniturze , który nie surfował, aby wziąć moje cudowne asymetryczne dzieła sztuki i wyrzucić je jak wiele lalek GI Joe. Byłem dziwką surfingu - dwa razy więcej.

BEZ FALI. NADA SURF (NIE, NIE BAND). FALE ZEROWE OZNACZAJĄ MAKSYMALNĄ NUDĘ. HO-HUM. CZAS SIESTY. JEDEN TYDZIEŃ. DWA TYGODNIE. TRZY TYGODNIE.


Super Rat Jody był jak żaden inny. Nigdy nie przestawał go rozwijać… aż do dnia, w którym przestał ścigać się z Hodakas.

Na szczęście dwie niesamowite rzeczy przytrafiły mi się w tym momencie mojego życia (nie, Red Sox nie zadzwonił z prośbą o ponowne rozważenie). Przede wszystkim asymetryczne deski surfingowe były zbyt kontrkulturowe dla Wilbura Kookmeyersa, który po „Gidget” zaczął surfować. Mój pierwszy czek z tytułu tantiem, „krwawe pieniądze”, jak nazywali go moi mniej upośledzeni kumple z surfingu, dotyczył kilku Asymetrycznych. Kolejnej kontroli nie było, bo okazało się, że panowie w niebieskich garniturach nie chcą robić desek surfingowych, które muszą szczegółowo wyjaśnić swoim klientom. Mój geniusz hydrodynamiczny został źle zrozumiany. Co gorsza, gdy rozpadło się moje imperium desek surfingowych, fale stały się płaskie. Żadnych fal. Nada surf (nie, nie zespół). Zero fal oznaczało maksymalną nudę. Ho-hum. Czas siesty. Jeden tydzień. Dwa tygodnie. Trzy tygodnie. Fala była mała, wzburzona i zdmuchnięta - to, co szyderczo nazywaliśmy „jedną stopą, sieczką do dna”.

To się stało! Słyszałem ryk fal, ale nie było żadnych fal. Jeszcze bardziej zagmatwane, dudnienie dochodziło z wydm - nie z oceanu. Nagle najpiękniejsza rzecz, jaką kiedykolwiek widziałem, przeleciała nad wydmą na plażę. To był Sachs 125. Teraz, dekady później, wiem, jak szczęsliwa była ta maszyna z silnikiem Sachsa, ale z myślami odrętwiałymi tygodniami nicości… był to słodki nektar ery maszyn.

MÓJ POSIADACZ BYŁA PLAŻOWĄ DZIECIĘCĄ JIMMY GATES. ZNAŁEM GO. SURFOWAŁEM Z NIM. ALE, NIGDY NIE WIDZIAŁEM BŁĘDÓW NIEGO ZBROJONEGO SMAREM. ZNALEZIŁ SPOTKANIE Z NATURĄ MATKI — NIGDY NIGDY NIE BYŁoby PŁASKIE.

Pierwszy zakręt na torze Mosier Valley Raceway w Teksasie w 1974 roku.

Nie odkryłem motocrossu. Nikt tego nie robi. Nie uderza cię jak błyskawica ani nie żądli cię jak pszczoła. Zamiast tego ktoś ci to przynosi ... a raczej zroluje na nogi. Moim posłańcem był dzieciak z plaży o imieniu Jimmy Gates. Znałem go. Surfowałem z nim. Ale nigdy nie widziałem jego zabrudzonej strony. Znalazł sposób na pokonanie Matki Natury - już nigdy nie byłaby płaska. Dwa dni później kupiłem własne używane Sachs… za 300 USD. Staliśmy się postrachem naszego małego miasteczka na plaży (360 mieszkańców).

Moja ramka A znajdowała się przecznicę od domu burmistrza. Nie chciałem niepokoić sąsiadów z sąsiedztwa, uruchamiając rower w moim domu przed wjazdem na wydmy, więc popchnąłem go ulicą i uruchomiłem przed domem burmistrza. Po kilku tygodniach burmistrz wyszedł pewnego ranka w bieliźnie i powiedział: „Synu, mają tor wyścigowy dla tych rzeczy w następnym mieście. Sugeruję, żebyś przestał jeździć przed tym domem, bo inaczej wsadzę cię do więzienia. Był także Sprawiedliwością Pokoju.

Burmistrz nie był geniuszem marketingu sportowego, ale miał po swojej stronie długie prawo, więc Jimmy Gates i ja włączyliśmy nasze rowery do mojego mikrobusa VW i pojechaliśmy ścigać się. Trasa nosiła nazwę „Forest Glades MX”. Wejście do klasy 125 kosztowało mnie trzy dolary. Jedyne klasy to 125, 250 i 500. Nie było czegoś takiego jak Nowicjusz, średniozaawansowany lub Ekspert. Jeśli ścigałeś się, należałeś do rzadkiej rasy - i bardzo małej grupy. Tego dnia poznałem Johna DeSoto. Mickey Dora nie był już moim wzorem do naśladowania.

NIC NIE PRZESZKADZYŁO OJCA DZIEWCZYNKI WIĘCEJ NIŻ ZNAK MOTOCYKLA - NAWET JEŚLI BYŁO CZ. W rzeczywistości, CZ BYŁO PODWÓJNE PROBLEMY, KTÓRE BYŁY ROWERAMI KOMUNIKACYJNYMI WYKONANYMI ZA KURTYNĄ IRON.

Człowiek nie żyje sam z Super Szczurem. Każdy potrzebuje fajki węża Chay-Zeda z ułożonymi wstrząsami.

Najtrudniejszą rzeczą w byciu częścią subkultury jest akceptacja. Nie byłem motocyklistą. Nie wiedziałem śmiesznie o żargonie, stroju czy etyce bycia motocrosserem. Moje surferskie sposoby, które tak dobrze mi służyły w moim wyblakłym słońcem świecie, działały przeciwko mnie w środowisku wariatów. Nie pasowałem, nie miałem klucza i gdy pierwszy raz przeskoczyłem przez skok, zeskoczyłem z podnóżków. Motocross był dziwny i obcy, ale co najważniejsze, był tak aspołeczny, jak tylko sport mógł być. Wszyscy dobrzy ludzie w Ameryce wiedzieli o motocyklach, których nauczyli się z filmów Hell's Angel. Motocrosserzy wtopili się w tłum czarnych skórzanych kurtek. Wszyscy byliśmy „komandosami tlenku węgla” (cytując Annette Funicello). Nic nie przerażało ojca nastolatki bardziej niż facet na motocyklu - zwłaszcza jeśli był to CZ. W rzeczywistości CZ były podwójnymi problemami, ponieważ były to rowery miejskie wyprodukowane za żelazną kurtyną.

Dla mnie motocross to surfing do kwadratu. Miał to samo poczucie ruchu; prędkość; wypady definiujące grawitację; i katapultowanie wypadków. Należał do bardzo wyselekcjonowanej grupy amerykańskiej młodzieży. Pod koniec lat 60. w motocrossie nie było starszych ludzi; brak klasy weterynarza; bez starych zegarów; żadnych siwiejących starych rąk; bez dorosłych. Byliśmy młodzi i byliśmy na parterze - mogliśmy uprawiać motocross, co tylko chcieliśmy - ponieważ nikt wcześniej nie przychodził. Dziwne jest to, że dzisiejszy motocrosser nie byłby akceptowany w świecie motocrossu późnych lat 60-tych i wczesnych 70-tych. Zostałby odrzucony za swój materializm, profesjonalizm i wyniosłość. Motocross był wtedy tak inny, że prawie nie jest tym samym sportem, co obecnie - z wyjątkiem części wyścigowej.

Jak różny był motocross w latach 70.? Bardzo. Potrzebujesz przykładów?


Buty Chippewa były popularnym motocrossem w latach 1960.

Spodnie: To, co dziś nazywamy spodniami motocrossowymi, nazywano „skórą”. Nadal słyszysz od czasu do czasu starszego człowieka, który nazywa swoje spodnie O'Neala „skórzanymi”, ale dzieje się tak dlatego, że pod koniec lat 60. i na początku 70. spodnie motocrossowe były robione ze skóry bydlęcej (jeśli jesteś gruby, to skóra kozia). Wybór kolorów był bardzo prosty. Wszyscy nosili czarne skórzane spodnie z białym paskiem wzdłuż każdej nogawki. Jedynymi wyjątkami od reguły byli rowerzyści na szwedzkich rowerach, którzy nosili niebieskie skóry z żółtym paskiem. Jeśli byłeś konserwatywny i nie chciałeś być zbyt krzykliwy, pasek był opcjonalny.

Nagolenniki: Nie nosiliśmy nagolenników. Spodnie Torstena Hallmana, spodnie motocrossowe Hugo Bossa, miały małe plastikowe nakolanniki, które mieszczą się w kieszeniach zapinanych na zamek. Niestety, kolana Hallmana z koziej skóry były tak delikatne, że najmniejsze uderzenie mogłoby rozerwać skórę — dlatego przykleiliśmy kozią skórę taśmą klejącą, aby ją zabezpieczyć. Drugim stosowanym dzisiaj systemem ochrony kolan było pikowanie. Kawałki filcu wszyto w obszarach bioder i kolan skóry w kształcie rombu, aby zapewnić miękką wyściółkę w przypadku zderzenia.

OCHRANIACZE MOTOCROSS PIERWSZEJ GENERACJI ZOSTAŁY POMOCNE SKÓRZANYMI PASKAMI, KTÓRE ZACISZŁEŚ METALOWYMI ZACISKAMI - WIĘCEJ PASKÓW I KLAMR, CHŁODNICA BUTÓW.

Co zrobisz ze swoimi starymi butami Heckel, kiedy już z nimi skończysz? Jody zamieniła jego lampę w lampę do salonu.

Buty: Plastik nie był używany w butach we wczesnych latach amerykańskiego motocrossu. Głównym składnikiem butów z lat 70. była krowa - dużo bydła. Te buty crossowe pierwszej generacji były trzymane skórzanymi paskami, które zapinałeś metalowymi klamrami - im więcej pasków i sprzączek, tym chłodniejszy but. Nosiłem buty Full-Bore… siedem pasków! Gdybyś był awangardą, mógłbyś nosić Heckels. Heckels były rozprowadzane przez Bultaco i były uderzająco podobne do butów, które nosił Frankenstein - z wyjątkiem niebieskiego i żółtego.

Kaski: Na planecie było tylko dwóch facetów, którzy nosili pełne kaski w latach 70. - Tim Hart i Billy Payne (nosili kaski wyścigowe Bell Star - składane daszki i inne). Reszta z nas nosiła kaski o otwartej twarzy. Ochrona twarzy od 1968 do 1974 roku została zapewniona dzięki uprzejmości Jofa. Co za żart! Jofa został zapożyczony z hokeja, dzięki czemu łyżwiarz nie złamał brody na lodzie. Motocrossers dostosował go, aby chronić twarze przed grzędą. Może zadziałało u niektórych osób, ale nie u mnie. Im bardziej łapałam oddech, tym niższa była moja Jofa. Chociaż byłem dobrze chroniony przed ostrym uderzeniem w lód, reszta mojej twarzy była odsłonięta. Co gorsza, za każdym razem, gdy się rozbijałem, moja Jofa odrywała się, a odsłonięty trzask przecinał mi bliznę po policzku.


Nie każda rasa potrzebowała pełnego stroju. Buty, dżinsy, Jofa i bluza były wystarczająco dobre na lokalnych wyścigach.

W '73 porzuciłem Jofa. Brad Lackey i John Banks zaczęli nosić coś, co nazywa się Face Fender. Przypominał sitko do warzyw, które zatrzasnąłeś na swoim kubku. Wykonany z tworzywa sztucznego Face Fender przekształcił hełm z otwartą twarzą w hełm o pełnym zasięgu - o ile nie rozbił się. Jeśli zderzyłeś się z odbojnikiem twarzy na hełmie, stał się odłamkiem - ponieważ cztery zatrzaski nie zostały zaprojektowane tak, aby wytrzymać jakikolwiek ładunek.

BELL BEGAN PRACOWAŁ NA PEŁNYM KASKU MX W 1975 ROKU, ALE NIKT NIE MÓGŁBY NOSIĆ SIĘ - AŻ PONIŻSZY DZIEŃ W LIVERMORE, JEŻELI PRZEDNIE Widelce ROGER DECOSTER ZRÓWNOWAŻĄ SIĘ NA NAJSZYBSZYM SKOKU NA TRASIE.

Wizjer z pięcioma zatrzaskami był najwyższym wyrazem chłodu przyłbicy.

Bell rozpoczął pracę nad pełnym hełmem MX w 1975 roku, ale nikt go nie nosił - aż do tego pamiętnego dnia w Livermore, kiedy przednie widelce Rogera DeCostera przerwały najszybszy skok na torze. Zanim krew przestała tryskać z oszołomionej twarzy DeCostera, Bell miał uderzenie w ich ręce. Bell Moto-Star odniósł sukces z dnia na dzień, a The Man był pierwszym klientem.

Daszki: Na początku lat 70. istniało wiele opcji wizjera. Najlepszy był kaczy dziób - bardzo długi, niestylisty i prosty daszek. W przypadku kasków z otwartą twarzą daszek z kaczy dziobem może uniemożliwić podróż do dentysty - jeśli wystarczająco szybko uchylisz głowę.

Hełmy o pełnym zasięgu zabiły kaczy dziób, ale zanim to zrobiły, w świecie wizjera przeprowadzono wiele eksperymentów. Malcolm Smith nosił Visor-Vue w „W każdą niedzielę”. W każdym rogu znajdowały się dwa małe lustra, które służyły dwóm celom; (1) Podczas wypadku lustra spowodowały, że Kuba Rozpruwacz zadziałał na twoją twarz. (2) Visor-Vue pozwoliło ci udawać, że widzisz za sobą. Prawdę mówiąc, z Visor-Vue nie można było zobaczyć potwornie - z wyjątkiem bardzo chwiejnego nieba.

Hallman przedstawił Flip-Visor. Flip-Visor miał pod spodem ukrytą gumową soczewkę z tworzywa sztucznego. Przed rozpoczęciem moto obróciłeś półprzezroczystą soczewkę w dół, aby odchylić grzędę z okularów. Po pierwszej turze podrzuciłeś go, dzięki pomocy gumki, i miałeś czyste okulary. Udało się, ale nie pomogło ci w drugiej kolejności.

Były wentylowane przyłbice, które miały powstrzymywać wiatr od podnoszenia głowy - co negowało fakt, że większość z nas była tak zmęczona, że ​​chcieliśmy, aby mięśnie szyi były wspomagane wiatrem. Innym pomysłem był przezroczysty plastikowy daszek. Chodziło o to, że kiedy schyliłeś głowę, możesz przez nią patrzeć - problem polegał na tym, że przezroczysty daszek nie blokował oślepiającego słońca.

Wojny przyłbic zakończyły się, gdy JT spopularyzował wizjer z pięcioma zatrzaskami. Pięć przystawek było gorącą konfiguracją, a JT opanował rynek - do tego stopnia, że ​​większość jeźdźców po prostu przykleiła wizjer JT z pięcioma zatrzaskami na hełmach z trzema zatrzaskami. To było wystarczająco modne - bez dodatkowej pracy.

Są to gumowe gogle dowódcy czołgu z drugiej wojny światowej przewieszone przez ramię Jody.

Ochraniacze klatki piersiowej: Na początku lat 70. nie przepadaliśmy za ochroną. To był męski sport (przynajmniej w Europie uprawiali go mężczyźni) i my, amerykańscy nastolatkowie, nie mieliśmy zamiaru się przechwalać. Dynamika ochrony przed zderzeniem ograniczała się do noszenia kasku, potem martwiliśmy się już tylko o grzędę. Zabolało. Męscy spośród nas ignorowali grzędę. Kent Howerton twierdził, że nie nosił ochraniacza klatki piersiowej, ponieważ w takim przypadku straciłby motywację do wyprzedzenia faceta przed sobą. Ci z nas, którzy nie byli macho, nosili ochraniacz klatki piersiowej Hallman GP. Nie jest nawet dalekim krewnym współczesnego ochraniacza klatki piersiowej – nie zapewniał prawie żadnej ochrony. Podobnie jak pikowane kolana, składał się głównie z miękkiej filcowej podkładki, którą przywiązywano do klatki piersiowej. Filcowa podkładka została ozdobiona dwukolorową niebiesko-żółtą nylonową osłoną.

Ochraniacz klatki piersiowej Hallman GP osiągnął swój szczyt w Superbowl of Motocross, gdy firma produkująca witaminy otrzymała garść gwiazd do noszenia ochraniaczy GP ozdobionych słowami „Whoop-De-Chews”. Chociaż nie sprzedawał żadnych witamin, sprzedawał wiele ochraniaczy klatki piersiowej Hallman GP. Natychmiast przystąpiliśmy do usuwania „Whoop-De-Chews” i umieszczania własnych nazwisk na froncie. Była to pierwsza wszechstronna autopromocja w historii motocrossu.

NIE MA POTRZEBY DYSKUSYWAĆ GOGŁÓW Z LAT 70. JEŚLI BYŁEŚ JAKIEKOLWIEK W AMERYKAŃSKIM MOTOCROSSIE, NOSIŁEŚ OKULARY CARRERA (TYLKO KANALE EURO NOSIŁO BARRUFALDIE).

Każdy, kto był kimkolwiek, nosił gogle Carrera w latach siedemdziesiątych.

Okulary ochronne: Nie ma potrzeby omawiać okularów z lat 70. Jeśli byłeś kimś w amerykańskim motocrossie, nosiłeś gogle Carrera (tylko osoby, które chciały euro, nosiły Barrufaldiego). Należy zauważyć, że gogle Carrera dobrze pasują do braku zainteresowania ochroną amerykańskich motocrosserów. Carrera ledwo miała ramkę, soczewka była słaba, pasek miał około cala szerokości i nie było żadnej filtracji powietrza.

Gogle Carrera mogą nie wydawać się takie fajne, ale dla większości z nas były o krok wyżej - wszyscy zaczęliśmy od tych czarnych gumowych okularów, które nosili dowódcy czołgów w armii amerykańskiej (z taśmą elektryczną na górze i na dole soczewki) .


Błotnik twarzy.

Rękawiczki: Najfajniejszą rękawicą lat 70. była rękawica Tibblin. Zawsze można było powiedzieć właścicielowi Tibblin o purpurowych plamach na jego rękach - proces barwienia skóry koziej nie został udoskonalony w 73 roku.

Kiedy Jimmy Gates i ja wjechaliśmy na tor Forest Glades MX na ten pierwszy wyścig, mieliśmy stare kaski, gumowe okulary ochronne, buty Chippewa, rękawice robocze i niebieskie dżinsy. Kiedy dzień się skończył, byłem uzależniony. Nie tak dla Jimmy'ego. Wpadł w konflikt z facetem na Ducati 160 i powiedział, że jego dni wyścigowe się skończyły. Chociaż nadal razem jeździliśmy na wydmach, szybko zainteresowałem się motocrossem, a mniej surfowaniem. Moje weekendy spędziłem na torach wyścigowych. I zainwestowałem wszystko, co miałem w sprzęt wyścigowy. Nowy hełm kosztował 40 USD, buty 50 USD, skórzane 60 USD, gogle 10 USD, rękawiczki 5 USD i mój ochraniacz klatki piersiowej 25 USD - za książęcą sumę 210 USD Byłem gotowy na wyścig.

Na Sachsach radziłem sobie nieźle, ale szybko zdałem sobie sprawę, że potrzebuję lepszego sprzętu, aby móc się rozwijać (czytaj, mniej fałszywych neutrali). Sprzedałem Sachsa za 350 dolarów, co większość ludzi pamięta lepiej w późniejszym wcieleniu jako DKW, i kupiłem Hodakę. To był mecz stworzony w niebie. „Mały rower, który mógł” doskonale pasował do moich skromnych talentów. Tydzień po tygodniu promowałem ten chromowany toster. Nauczyłem się zmieniać zestaw do odbierania piłek między motosami i z każdym wyścigiem stawałem się lepszy. Pewnego dnia wróciłem do domu z wyścigów, załadowałem deski surfingowe na dach mojego bardzo fajnego dla surferów mikrobusa VW, wcisnąłem Hodiego do środka i powiedziałem „adios” surfowaniu.


Jody's Volkswagen microbus - deski surfingowe na górze i rower w środku.

Opuściłem scenę zimnego indyka na plaży. Trzymałem jedną asymetryczną dla potomności, ale nie postawiłem stopy z powrotem w wodzie przez 15 lat.

POWINIENEM POWIEDZIEĆ, ŻE GDY MOJA MATKA ZGŁOSIŁA MEGO OJCA, ABY ZAKOŃCZYĆ SURFING I PODEJŚĆ SPORT MOTOCROSSA, MÓWIŁ: „TO NIE SPORT!"

Powinienem wspomnieć, że kiedy moja mama powiedziała ojcu, że mam zamiar rzucić surfing i uprawiać sport motocrossowy, powiedział: „To nie jest sport!”

Od tego momentu poświęciłem swoje życie motocrossowi. Należy zauważyć, że mój poziom zaangażowania różni się nieco od przeciętnego Joego. Nie rzuciłem szkoły i nie trafiłem na krajowy tor AMA (który, nawiasem mówiąc, jeszcze nie powstał). Widziałem zbyt wielu surferów wybierających tę trasę w poszukiwaniu idealnej fali – tylko po to, by skończyć tak biednie, że jedyne, co widzieli, to kotlet niesiony wiatrem podczas lokalnej przerwy. Nie. Poszedłem na studia z dala od plaży (Uniwersytet Teksasu, a później Uniwersytet Stanowy Północnego Teksasu). Chodzenie do szkoły w Teksasie postawiło mnie w centrum kwitnącej społeczności motocrossowej. Pracowałem nad licencjatami, magistrami i doktoratami. pomiędzy wyścigami w Pecan Valley, Strawberry Hill, Mosier Valley, Paradise Valley, Lockhart (Rockhart!), Rabbit Run, Rio Bravo i Lake Whitney.

Dla ludzi, którzy zaczęli ścigać się w latach 80., 90. lub, na Boże, w latach 00., trudno sobie wyobrazić, jak samodzielny musiał być motocrosser w latach 70. To był trudny świat - utrudniony przez nowość tego sportu. Oto kilka przykładów:

Tony DiStefano (po lewej) i Jody Weisel (po prawej) postanowili ścigać się motorowerami wokół hotelu Century Plaza. Tak, tej nocy potrzebowali innego hotelu.

Pamiętam Tony'ego DiStefano jako 16-letniego dzieciaka z Pensylwanii podróżującego po nowo utworzonym torze narodowym AMA z Czechosłowackim CZ. Gdy pytaliśmy Tony'ego, gdzie mieszka w następnym mieście, odpowiadał: „Hotel Dodge”. Miał na myśli swoją furgonetkę Dodge. Kiedyś przychodził do naszych pokoi hotelowych, aby pożyczać wieszaki z pokoi (zapewne dlatego wieszaki w nowoczesnych hotelach są przykręcone do wieszaka). Myśleliśmy, że ma dużo ubrań do powieszenia. Nie dlatego, że używał wieszaków jako pręta spawalniczego, aby połączyć swoją ramę CZ z powrotem.

Nigdy nie ścigałem się bez sześciopaku. Nie, nie piwo. Na każdy wyścig nosiłem ze sobą sześć zapasowych świec zapłonowych. To był rzadki dzień, kiedy nie zepsułem co najmniej połowy tego. Zawsze też miałem ze sobą książkę zapałek. Nie, nie do papierosów. Okładka zapałek była idealną grubością, aby oczyścić punkty z naszych staromodnych zapłonów (część napastnika mogłaby zostać użyta do zdarcia pestki).

LUDZIE HODAKI BYŁY MNIE BARDZO DOBRE, SZCZEGÓLNIE KORPORACYJNE EXEC MARV FOSTER, ALE W NAJWIĘKSZYCH PRZYPADKACH W CZASIE AWARII POSZUKUJE INNYCH ROZWIĄZAŃ.

Nie tak sławny jak Jody's Super Combat 1974 125, ostatni Super Rat 100 Jody nie miał na sobie zbyt wielu części Hodaka.

Powiedzieć, że nie ufaliśmy naszym rowerom w latach 70., to mało powiedziane. Kiedy coś się zepsuło, szukaliśmy innej części, aby ją wymienić. W 1973 roku nadal jeździłem na Hodace, chociaż uzupełniłem ją o CZ dla dużych klas rowerowych. Ludzie z Hodaki byli dla mnie bardzo dobrzy, zwłaszcza dyrektor korporacji Marv Foster, ale w większości przypadków, gdy część zawiodła, szukałem rozwiązań gdzie indziej. Mój ostatni Hodaka Super Rat wykorzystywał mocno spawaną ramę Hodaka, tylną piastę i dolną część, ale nic innego w moim motocyklu wyścigowym z systemem Hodaka nie pochodziło z Hodaki. Widły były prototypem wiodących ogniw Swenco z amortyzatorami Curnutt. Wymienili standardowe widelce 32 mm; cylinder i głowica były od Tracy; wahacz pochodzi od Swenco; zbiornik paliwa był z włókna szklanego, jeden z mojego CZ, podnóżki pochodziły od Alexa Steel; siedzenie i przedni błotnik pochodziły z Hondy, tylny błotnik z Maico, a przednia piasta pochodziła z Rickmana.

Nowoczesny rower górski ma mocniejszą ramę, lepsze hamulce i dwa razy większy skok zawieszenia niż mój 1971 CZ 250. Ale nie ma chrapliwego warczenia pięciobiegowego czeskiego dwusuwowego silnika. A tak przy okazji, nie marnowaliśmy czasu na tłumiki na początku. Głuchota została w jakiś sposób uznana za męską.

Uszczelnienia widelca w latach 70. niczego nie uszczelniały. Podnosiłem wycieraczki widelca i wkładałem piankę gumową między wycieraczkę a uszczelkę widelca, aby wchłonąć nadmiar oleju.

Koncepcja stalowych błotników, papierowych filtrów powietrza, przyspawanych sprzęgieł, rur spustowych, okrągłych podnóżków i zapłonów, które nie mogły przyciągnąć ćmy w bezksiężycową noc, mogą wydawać się neandertalskie według dzisiejszych standardów, ale mój CZ był najbardziej zaawansowany maszyna kiedykolwiek wyprodukowana (do tej daty). Kochałem mój rower wyścigowy z żarliwą pasją - dopóki nie dostałem nowego. Następnie moja miłość została przeniesiona. Nawet dzisiaj, kiedy zostaję poproszony o bycie gościem na jakimś vintage wydarzeniu gloryfikującym stare dobre czasy, zawsze odrzucam zaproszenie. Dlaczego? Nie chciałem jeździć moim 1974 CZ w 1974 roku i na pewno nie chcę jeździć nim w 2024 roku. Dla mnie zabytkowy rower to ten, z którego właśnie wysiadłem.

NIE DALIŚMY WIELKIEGO O TYM, KTÓRZY PRZYSZŁO NAS W AMERYKAŃSKIM MOTOCYKLINGU - MOTOCROSS BYŁ TAK NOWY, ŻE ŻADNY NIE BYŁ NIŻ NIŻ - I BYLIŚMY WSZYSTKIE 16. JESTEŚMY NA PODŁOŻU PODŁOGOWYM.

W dawnych dobrych czasach prowadziłeś wszystko, co działało - w tym ekran z pełną twarzą.

Moje pokolenie, choć pierwsze pokolenie amerykańskich motocrosserów, miało szczęście, ponieważ byliśmy częścią oryginalnego tłumu dwusuwowego. Byliśmy na tyle młodzi, że przegapiliśmy czterosuwowe dni jajecznic, TT i zająców i psów. Nie ma dla nas złotych gwiazd, manxów, triumfów ani litosów - byliśmy nową rasą jeźdźców dwusuwowych. Dziwnie jest teraz myśleć o całej krytyce ze strony czterosuwowych kierowców na temat naszych „palników do ryżu” i „dzwonków”. Rozkoszowaliśmy się naszymi dwusuwami. To była nowa technologia i zamierzamy wykorzystać ją do zmiany świata. Nie wspomnieliśmy o tych, którzy przyszli przed nami w amerykańskim motocyklu - byliśmy motocrosserami. Motocross był tak nowy, że nikt nie był starszy od nas - i wszyscy byliśmy nastolatkami. Byliśmy na parterze. Naszym zdaniem jedynymi ludźmi lepszymi od nas były euro - zajmowali się tym handlem od 1947 roku. Pokłoniliśmy się im, ale nie społeczeństwu, płaskim tropicielom czy jeźdźcom enduro.

Kiedy zacząłem ścigać się, ścigaliśmy się trzy motocykle. Podobało mi się to i większość dzieci, które pochodziły z toru polnego, bardziej to lubiła. Byli przyzwyczajeni do siedzenia przez cały dzień i ścigania się na czterech okrążeniach na płaskim torze o długości ćwierć mili. Dzięki motocrossowi musieli jeździć - dużo. Kilka lat później przeszliśmy na dwa motory. Współcześni jeźdźcy nie mają pojęcia, dlaczego motocross jest formatem wielorasowym. Wraca do czasów przed produkcją motocykli crossowych. Zawodnicy tego dnia wezmą rower szosowy i zamieniają go w rower polny. W wyścigu nie chodziło tylko o to, kto był najszybszym zawodnikiem na torze, ale kto był najlepszym mechanikiem. Wiele motocykli testowało, jak dobrze przygotowano motocykl rowerzysty. Zwycięstwo nie zawsze przebiegało najszybciej - często było najlepiej przygotowane. Prawdziwe wyścigi trwały 45 minut. Tę odległość wybrano do przetestowania, nie tylko męskości człowieka, ale samego metalu. Szkoda, że ​​dzisiejsi lepiej przygotowani fizycznie i mechanicznie zawodnicy biorą udział tylko w dwóch 30-minutowych sprintach. W dawnych czasach wyścig tak naprawdę nie zaczął się przed upływem 30 minut.

HISTORIA JEST RZECZOWO PISANA PRZEZ MĘŻCZYZN, KTÓRYCH ŻYŁA - ZAMIAST JEST CZĘSTO NADAL ANALIZOWANY PRZEZ TYCH, KTÓRZY PRZYSZŁO. TE HISTORZY ANTE-BELLUM NAPRAWIAJĄ PRZESZŁOŚĆ NOSTALGIĄ, JAKOŚCIĄ I BŁĘDAMI.


Jody na swojej ulubionej Montesie ruszył w kierunku mety Saddleback.

Historia jest rzadko pisana przez ludzi, którzy ją żyli - zamiast tego jest często zbytnio analizowana przez tych, którzy przyszli. Ci historycy ante-bellum nasycają przeszłość nostalgią, osobliwością i błędami. Powlekają go kolorami, które według nich sprawią, że będzie to najbardziej romantyczne lub, w niektórych przypadkach, archaiczne. Robią bohaterów z złoczyńców, przypisują wielkość maszynom, które były okropne i które z perspektywy czasu tęsknią za przełomem.

Jestem tutaj, aby powiedzieć wam, że nie było nic dziwnego, uroczego ani nostalgicznego w formujących dniach amerykańskiego motocrossu. Staliśmy gotowi, stabilni i wierni rdzeniu - byliśmy nowatorscy. Dla współczesnych oczu motocross około 1973 roku może wyglądać na starożytny, ale na bok książki historyczne, byłbyś równie martwy, gdyby zestrzelił go Manfred von Richthofen w 1917 roku, Richard Ira Bong w 1944 roku lub pocisk Sidewinder w 1990 roku. Tłumaczenie? Oznacza to, że najszybszy z postu w 1968 r. Był tak samo szybki jak gwiazdy motocrossu w 2024 r. Z perspektywy czasu może być zawsze 20/20, ale nigdy nie widzi odcieni, które zabarwiłyby nasz czas.

Nie jestem pewien, czy Red Sox ma krótki koniec kija w moich krótkich kontaktach z nimi. Moje pokolenie było przeznaczone do powstania. Dorastaliśmy w jednolitym banale, który nasi rodzice uspokajali po wielkim kryzysie lat 30. i wojnie światowej lat 40. W czarno-białym świecie osiągnęliśmy wiek męski, ale pragnęliśmy koloru „Bonanza”. Pielęgnowaliśmy nas wuja Miltie, ale zostali porwani przez nasze dzieci jako Soupy Sales. Nasze starsze rodzeństwo było fanami Elvisa, ale dorastaliśmy w Beatlemanii. Nie ma dla nas Cezanne i Matisse, byliśmy maksimum Peter Max. Nasza wojna nie była wojną kończącą wszystkie wojny - był to Wietnam (i „Charlie nie surfuje”).


W latach 1970. nie żyłeś, dopóki nie trafiłeś na okładkę Cycle News - dla Jody i jego psa Asi tego dnia przyszedł 3 września 1974 r.

Motocross, dla mężczyzn, którzy byli na parterze, był osobistym oświadczeniem przeciwko ograniczeniom społeczeństwa. Nie chodziło nam o pieniądze - wtedy nie było kontraktów za milion dolarów. Nie byliśmy w tym dla chwały - ścigaliśmy się w czarnej dziurze ślepoty mediów. Nie było nas w tym, bo to była fajna rzecz - tak było, ale wtedy nikt o tym nie wiedział. Nie byliśmy po to, aby wbudować go w dzisiejszy wspaniały sport przesadny i błyskowy - kierowca z lat 70. nie znalazłby nowoczesnego motocrossu ani męskiego, ani dżentelmeńskiego. Nie byliśmy w tym, ponieważ robili to wszyscy inni - byliśmy w tym, ponieważ nikt inny tego nie robił.

Nie! Mój ojciec miał rację - motocross nie był sportem. To był bunt.

 

Może Ci się spodobać

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.