TEST MXA RETRO: JEŹDZIMY STEFAN EVERTS' WORKS 2003 YAMAHA YZ-Fs

Tim Olson

WCzasami zamglone oczy myślą o dawnych rowerach, które kochaliśmy i tych, o których należy zapomnieć. Zabierzemy Cię w podróż w głąb pamięci z testami rowerów, które zostały odłożone i zlekceważone w archiwach MXA. Wspominamy fragment historii moto, która została wskrzeszona. Oto testy, które przeprowadziliśmy we Włoszech na YZ10F i YZ2003F z 450 r., 250-krotnym mistrzem świata Stefanem Evertsem.

Wszystko zaczęło się od cotygodniowego wyścigu Glen Helen REM. The MXA Ekipa niszcząca wyciskała YZ450F i YZ250F, a Yamaha przysłała nam swoją załogę techniczną, aby nam pomogła. A ponieważ Steve Butler, Doug Dubach i Terry Beal pomagali, postanowili się ścigać. Po treningu, kiedy siedzieliśmy dyskutując o torze i opowiadając stare historie Eda Scheidlera, Terry Beal, guru ds. public relations Yamahy, powiedział: „Wiem, że prawdopodobnie jest już na to za późno, ale wyszło to wczoraj. Okazuje się, że zespół Yamahy na GP Europy chciałby MXA jeździć na rowerze Grand Prix Stefana Evertsa. Jeśli nie możesz tego zrobić, zrozumieją.

"Chyba żartujesz?" Powiedziałem. „Oczywiście, że to zrobimy. Kiedy i gdzie?"

– W następny wtorek – powiedział Terry.

„Dobrze”, powiedziałem, „Spotkamy się tutaj o 9:00, jak zwykle”.

"Nie. Nie jak zwykle. Będziesz musiał polecieć samolotem do Włoch – powiedział Beal.

Nagle sprawy się skomplikowały. Miałem już odrobinę zaległości w moim ciężkim obciążeniu pracą. Miałem wyjechać na Motocross des Nations za 10 dni i nie byłem pewien, czy zdołam spędzić cztery dni we Włoszech w środku terminu, bez względu na to, jak wielka będzie okazja. 

– Będziemy musieli porozmawiać z Jody – powiedziałem Bealowi. Terry i ja przeszliśmy przez doły do ​​miejsca, w którym Jody pracował nad śrubą paliwową w YZ450F i opowiedzieliśmy mu wszystkie szczegóły.

Jego odpowiedź brzmiała: „Brzmi świetnie. Podaj mi ten śrubokręt.

Następną rzeczą, jaką wiedziałem, był lot Lufthansy lecący do Mediolanu we Włoszech przez Frankfurt w Niemczech. Porozmawiaj o dziwnym weekendzie.

POD SŁOŃCEM MEDIOLAN

Zwykle nie przeszkadzają mi opóźnienia lotów, ale tym razem ktoś czekał na drugim końcu linii. Kiedy siedziałem w terminalu we Frankfurcie i oglądałem na ekranie telewizora 22 „opóźnione” loty, zdałem sobie sprawę, że gdybym przegapił człowieka, którego Yamaha wysyłała na lotnisko po mnie, byłbym w obcym kraju, niezdolny mówić językiem i bez pojęcia, dokąd mam się udać.

Spóźniłem się godzinę do Mediolanu. Ale na szczęście pierwsza osoba, którą zauważyłem po wejściu na włoską ziemię, miała na sobie koszulkę Team Yamaha. Czekał na mnie i nic się nie stało, z wyjątkiem ogromnego mandatu parkingowego na przedniej szybie transportera Yamaha. 

Potem było półtorej godziny jazdy samochodem do hotelu w Salerno (wysiłek Yamahy Grand Prix opiera się na obiekcie wyścigowym Michelle Rinaldi w Salerno). Mój harmonogram był napięty, więc miałem tylko czas wziąć prysznic i wskoczyć z powrotem do transportera, by przejechać 15 mil na tor wyścigowy. Byłem trochę opóźniony, więc nawet nie zapytałem kierowcy, dlaczego wybieram się na tor testowy, gdy słońce zachodziło nad horyzontem Mediolanu.

Odpowiedź była oczywista, kiedy się zatrzymaliśmy. Byłem tam, żeby zjeść. Włosi opanowali sztukę cateringu na torach wyścigowych. W rzeczywistości Yamaha ma kompletną platformę przygotowaną tylko do serwowania jedzenia. Muszę powiedzieć, że było to najlepsze jedzenie, jakie kiedykolwiek jadłem na torze i prawdopodobnie jedne z najlepszych, jakie kiedykolwiek jadłem w Europie. Gdy mój żołądek był już pełny, załadowano mnie z powrotem do transportera i odstawiono w hotelu. Spuściłem się z wizjami YZ450F Stefana Evertsa tańczącego w mojej głowie.

PODWÓJNY TYŁ WSZYSTKICH TESTÓW ROWERÓW

Kiedy następnego ranka wróciłem na tor testowy, Yamaha miała niespodziankę. Okazało się, że zamierzam jeździć nie tylko na mistrzostwach świata Stefana YZ450F, ale także na jego YZ250F. Co więcej, Stefan miał zejść, aby nadzorować jazdę testową. Porozmawiaj o presji.

Nic nie wiedziałem o torze. Terry'emu Bealowi brakowało szczegółów w Glen Helen, a ponieważ byłem w samolocie zaledwie jeden dzień roboczy później, nigdy nie zadawałem żadnych pytań. Tor znajduje się w Asti we Włoszech. Jest położony w małej dolinie i ma bogatą historię wyścigów GP. Niestety, gdy GP postanowili pojechać na całość i uderzyć tylko w super żużlowe żużlowe, zostawili Asti w tyle. Jaka szkoda. Asti był świetnym torem motocrossowym z doskonałym gruntem, mnóstwem przeszkód i dobrą płynnością.

Muszę przyznać, że moje pierwsze dobre spojrzenie na YZ450F Evertsa ujawniło kilka niespodzianek. Zniknęła aluminiowa rama i większość egzotycznych, nieosiągalnych części, których używał w zeszłym roku w klasie 500. Zamiast tego patrzyłem na mocno zmodyfikowanego YZ450F, który ma więcej niż sprawiedliwy udział części, których nie można kupić z półki. Jeszcze bardziej fascynujący jest fakt, że Stefan powiedział mi, że jego YZ450F z fabryczną ramą poradził sobie z latami świetlnymi lepiej niż ręcznie wykonany model z aluminium, którym jeździł rok wcześniej w klasie Open.

SPĘDZANIE CZASU NA YZ450F MISTRZA

Gdy wspiąłem się na siodełko YZ450F Evertsa, mogłem stwierdzić, że mamy coś wspólnego. Pozycje kierownicy i dźwigni były dokładnie takie jak moje. Rower wystartował od pierwszego kopnięcia (nie mniej spodziewałem się po rowerze z 10 mechanikami kręcącymi się wokół niego). 

Na torze najbardziej godną uwagi cechą YZ450F Evertsa był trzeci bieg. To ciągnęło się w nieskończoność. Trzeciego mógłbym użyć do ciągnięcia za rogiem. Mógłbym użyć trzeciego, aby wystrzelić w dół po prostych. Mogę użyć trzeciego na szybkich zamiatarkach. To prawda, że ​​od czasu do czasu używałem drugiego i czwartego, ale ten rower polegał na tym, aby jak najlepiej wykorzystać trzeci.

Na linii startu sięgnąłem w dół i zaczepiłem urządzenie do dziurkowania Evertsa. Pociągnął widły w dół, aby uniemożliwić YZ450F zjechanie z linii. Ale to nie była jedyna sztuczka Everts na początek. Jego YZ450F ma również dłuższy wahacz, który sprawia, że ​​kołysanie jest jeszcze mniej prawdopodobne. Użyłem drugiego biegu, aby zjechać z linii i przerzuciłem się na trzeci w odległości około 20 stóp. Zostawiłem go na trzecim aż do pierwszego zakrętu.

Poza tym, że kontrola Evertsa była we właściwym miejscu, byłem pod wrażeniem jego ustawienia sprzęgła. Everts wykorzystuje odrobinę euro-amerykańskiej współpracy, aby uzyskać tak słodką atmosferę. Jego motocykl jest wyposażony w kompletne sprzęgło Hinson (koszyk, tarcza dociskowa i piasta wewnętrzna), co zapewnia lepsze ogólne wyczucie. Ale to, co sprawia, że ​​sprzęgło Evertsa jest tak łatwe, to jego hydrauliczna jednostka uruchamiająca Brembo. Jednostka Brembo sprawia, że ​​pociąganie jest jedwabiście gładkie i przyjemne w dotyku. 

Co zaskakujące, hamulce Everts to również komponenty Brembo dopasowane do najdziwniejszych tarcz hamulcowych, jakie kiedykolwiek widziałem. Ogólna wydajność hamulców, zarówno przednich, jak i tylnych, była imponująca.

Jedyne miejsce, w którym Everts i ja się różnimy, to nasze poglądy na zawieszenie. Zawieszenie Everts jest miękkie, co mi się podoba, ale było trochę luźno. Korzysta z widelców roboczych Kayaba 50 mm i amortyzatora roboczego Kayaba. Dodatkowo Everts decyduje się na mniejsze przesunięcie w swoich potrójnych zaciskach (22.5 mm zamiast 24 mm). Skręcanie nie było lepsze niż w magazynie, więc najprawdopodobniej zmniejszony offset został wykorzystany jako kompensacja dłuższego wahacza.

JAZDA YZ250F, KTÓRA PRZERASTAŁA PIŁECZKI

Zgodnie z tegorocznymi przepisami FIM zawodnik mógł ścigać się w tylu klasach GP, ile chciał. Kilku zawodników skorzystało z formatu jednego moto i stosunkowo krótkich moto, aby podwoić się; w rzeczywistości Stefan Everts potroił się podczas ostatniego GP roku, wygrywając klasę 125 na swoim YZ250F, klasę 250 na swoim YZ450F i klasę 500 na swoim starym YZ500F z aluminiową ramą. Chociaż Stefan nie wygrał mistrzostw świata 125, aby zdobyć koronę 250, wygrywał prawie każde 125 GP, w którym się ścigał. A teraz miałem jeździć na jego wiernym YZ250F.

Oprócz widelca i amortyzatora 48 mm Kayaba, w YZ250F Everts nie ma części, której nie można kupić (o ile mieszkasz w Europie). Zakochałem się w YZ250F Evertsa na pierwszym okrążeniu. Och, nie zrozum mnie źle; Byłem pod wrażeniem jego YZ450F, ale uwielbiałem jego YZ250F. 

Standardowy YZ250F ma prawie idealny zakres mocy, z wyjątkiem tego, że uderza w ogranicznik obrotów 13,500 obr./min, kiedy myślisz, że jest niezwyciężony. Stefan Everts nie ma tego problemu dzięki specjalnemu zestawowi silnika YZ250F.

Zestaw sprzedawany przez Rinaldi Racing zawiera trzy tłoki, wał korbowy, czarną skrzynkę zapłonu, zawory, korek chłodnicy wysokociśnieniowej, wałek rozrządu, uszczelki, miskę olejową, pokrywę zapłonu, rurę głowicy, kolanka S i dwa tłumiki. Rezultatem tych wszystkich śrubek jest piękna moc. Liczby szczytowe rosną, ale bardziej imponujące jest rozpiętość mocy. A co z tym ogranicznikiem obrotów? Rower Evertsa po prostu ciągnie. Zestaw Rinaldi dodaje kilkaset dodatkowych obrotów na górze – a te obroty naprawdę się opłacają na końcu prostej. Co najważniejsze, pozwoliły mi pozostać na jednym biegu przez serpentyny, ciasne zakręty i krótkie spadochrony. W miejscach, w których musiałbym zmieniać biegi na zapasie z powodu wyczerpania się obrotów, mogłem wykręcić YZ250F Evertsa blisko 14,000 XNUMX obr./min.

Z przodu zawieszenia YZ250F Evertsa był prawie identyczny jak jego YZ450F. Zawieszenie było miękkie i pluszowe. Część „prawie” odnosi się do luźnego poczucia. Zamiast lekkiego odbicia, YZ250F znacznie lepiej śledził ziemię.

DŁUGI DOM LOTU

Mój harmonogram był napięty. Lot do Włoch zabrał mi cały dzień, a powrót do domu zabrał mi większą część kolejnego dnia. Ale kiedy byłem w Asti, chciałem jak najlepiej wykorzystać czas ze Stefanem i jego kołczanem czterosuwów Yamaha. Chyba byłem tak zakochany, że straciłem poczucie czasu. Gdy słońce zaczęło zachodzić, zdałem sobie sprawę, że jestem ostatnią osobą na torze. Byłem sam, obcy w obcym kraju, a co najgorsze, mój przyjacielski kierowca Team Yamaha już dawno odszedł (prawdopodobnie w domu z żoną i bambino).

Kiedy stałem na środku toru Asti, patrząc na zegarek i zastanawiając się, jak dostać się na lotnisko, podjechała taksówka. Okazuje się, że mój kierowca o mnie nie zapomniał; właśnie zastawił mnie komuś innemu. Wskoczyłem do tyłu i krzyknąłem: „Proszę na lotnisko i wejdź na nie”.

Wszystko poszło dobrze. Przebiliśmy się przez włoski ruch i podjechaliśmy do terminalu Lufthansy, mając mnóstwo czasu na złapanie samolotu. Poza jedną usterką była to świetna podróż. Jaka była usterka? Przejazd taksówką przez włoską wieś kosztował mnie 256 dolarów.

Może Ci się spodobać