SPECJALNY DZIEŃ OJCA MXA: „MÓJ OJCIEC NIGDY NIE PIŁ MNIE WYŚCIG” JODY WEISELA


Kiedy zmarł mój ojciec, napisałem kolumnę „Jody's Box”, o której wiele osób mówiło mi, że miała ogromny wpływ na ich życie. Często pytają, czy je dla nich przedrukuję. Uruchomiłem go ponownie dziesięć lat po jego śmierci. Po nieustannym powodzi próśb, ponownie uruchomiłem go 25 lat po jego śmierci.
Nie jest tajemnicą, że typowy współczesny motocrossowiec jest znacznie starszy niż motocrossowcy w czasach świetności tego sportu, a im motocrossowcy się starzeją, tym bardziej prawdopodobne jest, że będą musieli pogodzić się z utratą tego, co najważniejsze. człowiek w ich życiu – ich ojcowie. Tak więc w Dzień Ojca postanowiłem po raz kolejny uruchomić najpopularniejszą „Jody's Box”. Boli mnie to, bo po tylu latach od jego odejścia wciąż czuję się jak wczoraj. Oto artykuł, który po raz pierwszy napisałem w 1986 roku.

Mój ojciec przeleciał 25 misji nad Niemcami podczas WW11 samolotami B-17. To są „Granice miasta Los Angeles”. Przeleciał tym samolotem pięć misji, pięć w „Stage Door Canteen”, a pozostałe w „In Like Errol”, „Julie Linda”, „Crack-O-Dawn”, „Phyliss”, „Hells Angel”, „PFC”. Limitowane” „Gorączka Buckye” i „Para królowych”. Został ranny w „Stołówce przy drzwiach scenicznych” i „Phyliss” i zestrzelony w „Gorączce Buckye”.

Z przykrością stwierdzam, że mój ojciec nigdy nie widział, jak się ścigam. Zmarł ponad 35 lata temu i jak większość synów próbowałem ocenić każdy aspekt mojego związku z nim. To samokontrola jest częściowo motywowana poczuciem winy z powodu braku bycia lepszym synem oraz wspomnieniami z dobrych czasów, które mieliśmy. Bez względu na to, jak obliczysz iloraz interakcji międzyludzkich, zawsze pojawia się syn chcący w swoim związku z ojcem.

Nie pamiętam czasu w mojej rodzinie, kiedy nie mieliśmy motocykli. Jako dziecko mój ojciec wsadzał mnie do czołgu swojego Indianina i ryczał tylnymi drogami. Można by pomyśleć z takim wychowaniem, mój ojciec i ja dzielilibyśmy się motocyklami i wyścigami motocyklowymi. Nie zrobiliśmy tego. Gdzieś pomiędzy umieszczeniem pięcioletniej Jody na zbiorniku z paliwem a dorosłą Jody, która decyduje się na wyścigi motocyklowe, mój ojciec i ja oddaliliśmy się od siebie.

Może to były długie włosy lat 70. Może to był radykalizm uniwersytecki. Może to były te wszystkie święta Bożego Narodzenia, dla których nie udało mi się wrócić do domu. Może dlatego, że zrezygnowałem z kariery w baseballu, dla której tak starannie mnie trenował. Może to dlatego, że poszedłem surfować w odległych miejscach zamiast zostać w domu. Może dlatego, że chciałem odejść od stanu Teksas.

A może dlatego, że byliśmy tak do siebie podobni, że żadne z nas nie było w stanie spojrzeć na własną przeszłość i przyszłość. Może. Może. Nigdy się nie dowiem.

Mój ojciec nigdy nie widział mnie na wyścigu, i to jest fenomenalne, biorąc pod uwagę, ile lat, tory, wydarzenia, motocykle, maszyny i kraje, w których się ścigałem. Mój ojciec nigdy nie zapytał, jak mi się poszło, i nigdy mu nie powiedziałem. Nie ma go już tyle lat i pamiętam tylko, że nigdy nie zapytałem go, czy chciałby jechać ze mną na wyścigi.

Wiele osób przechodzi przez życie tak, jak ja i mój ojciec - krótkie rozmowy telefoniczne, obietnica powrotu do domu na wakacje i okazjonalne kartki. Nigdy nie myślałem dużo o sprawach rodzinnych podczas „mnie generacji”. I nigdy nie myślałem o związku między motocyklami, moim ojcem i mną. Motocross to świetny sport, ale to jeszcze lepszy sport rodzinny. Mój ojciec kochał sport. Kochał rzeczy mechaniczne. Kochał motocykle. Motocross, w przeciwieństwie do piłki nożnej, piłki nożnej lub zylionu innych sportów zespołowych, pozwala ojcu i synowi współpracować razem, aby osiągnąć cel. Jest jeszcze wiele do zrobienia, porady, radość, którą należy się dzielić i depresja, która ma być odparta. Jeden przekręca klucze, drugi przekręca dławiki, a nie dzielenie go przekręca w twoim sercu.

O tak, widziałem okropne relacje ojciec / syn na wyścigach, szczególnie na wyścigach minicyklicznych. Niektórzy ojcowie minicyjczyków mylą swoje światy. Zapominają, że kiedy biorą udział w wyścigach, są częścią partnerstwa - relacji opartej na współpracy 50/50, która wymaga równego szacunku. Zbyt wielu ojców uważa, że ​​jeżdżą. To nieprawda, a kiedy próbujesz zostać Svengali kolarza wyścigowego, wyprowadzasz stres z codziennego życia na tor… Wynieś śmieci, weź dziurawicę, posprzątaj swój pokój, idź szybciej, idź do swojego pokoju , przekaż temu facetowi następne moto, odrabiaj pracę domową, przesuń się w górę. Zbyt stresujące.

Mój ojciec nigdy nie widział mnie na wyścigui jestem na to uboższy. Chciałabym pokazać mu, że potrafię zrobić coś naprawdę dobrze (nawet jeśli nie za dobrze). Chciałbym go spotkać na własnym terenie. Chciałbym skorzystać z jego ekscentrycznego sposobu widzenia rzeczy. Chciałbym wjechać na tor z nim u boku i zapytać: „Gdzie chcesz zjechać”.

Motocross może wydawać się samotnym sportem - człowiek przeciwko człowiekowi - ale tak naprawdę nie jest. To sport, który łączy ludzi. To sprawia, że ​​ludzie dzielą się doświadczeniami, a w motocrossie te doświadczenia mogą być dość niezwykłe. Jest to sport towarzyski, ponieważ wyścig nigdy się nie kończy, dopóki nie zostanie udostępniony (w kółko). Wydarzenia stają się bardziej żywe, gdy są ponownie przeżywane, bardziej realne, gdy są porównywane, i więcej zabawy, gdy można się z nich śmiać.

Mój ojciec nigdy nie widział mnie na wyścigu. Może by mu się to nie podobało. Może napisałby na tablicy „Śmierdzisz” i odszedł. Może zaparkowałby obok jakiegoś wytatuowanego 250 nowicjuszy z zamiłowaniem do puszczania heavy metalu ze swoich 1000-megawatowych głośników. Może mój rower zepsułby się na najbardziej oddalonej od boksów części toru i musiałby mi pomóc w pchaniu.

Może gdyby mój ojciec widział, jak ścigam się, byłaby to największa katastrofa, jaką można sobie wyobrazić. Znasz rodzaj dnia. Zapomniałeś butów. Przegap praktyki, ponieważ poszedłeś do domu po nie. Utknąć w bramie w pierwszym moto. Na czwartym okrążeniu zabrakło gazu, ponieważ zapomniałeś napełnić zbiornik w pośpiechu, aby tam dotrzeć. Odjedź z dołka w kasku na dachu ciężarówki i rozluźnij się na autostradzie.

Nie ma znaczenia, czy wyścigi przebiegłyby płynnie, czy nie, a nawet gdyby mój ojciec nigdy nie przyjechał na inną rasę. Gdyby tylko doszedł do jednego, to przynajmniej podzieliłbym się z nim czymś, co jest dla mnie ważne.
Mój ojciec nigdy nie widział mnie na wyścigu. Mam nadzieję, że nie możesz powiedzieć tego samego.

 

Może Ci się spodobać